• Wpisów:146
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 21:03
  • Licznik odwiedzin:23 286 / 2366 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
3 rozdział na http://forgotten-harrystyles.blogspot.com/
ZAPRASZAM!!!!!!!!!!!!!!!!
 

 
uwaga uwaga
podjęłam następującą decyzje: będę dalej pisać
wstawiłam tu próbkę nowego opowiadania, którego dalszy ciąg będziecie mogli znaleźć tutaj
------------> http://forgotten-harrystyles.blogspot.com/
zapraszam xx
 

 

One

Cisza. To właśnie mnie otaczało. Jedyne dźwięki możliwe do usłyszenia to pojedynczy pisk jak mi się na początku wydawało budzika, który natarczywie próbował wyrwać mnie z głębokiego snu. Poirytowana nieustającym jazgotem zamachnęłam się z całej siły, zdając się na szczęście które rozwaliłoby to małe ustrojstwo na kawałeczki.
Ku mojemu zdziwieniu moja dłoń zderzyła się z czymś metalowym co w żadnym stopniu nie przypominało budzika. Syknęłam z bólu masując obolały nadgarstek.
-Ashley?- zadrżałam słysząc swoje imię. Głos był dziwnie niespokojny i wprawiał mnie w osłupienie.
Spróbowałam otworzyć oczy, jednak nie przyniosło to żadnego skutku. Za każdym razem powieki ciężkie Jak ze stali opadały zalewając mój umysł jedną, wielką czarną plamą.
-Ashley Grape?- w pomieszczeniu rozległy się ciężkie kroki, po czym poczułam jak materac ugina się pod ciężarem drugiej osoby- Ashley, słyszysz mnie ?
-Tak- wychrypiałam trochę wystraszona zaistniałą sytuacją.
-Dasz radę otworzyć oczy ? Pamiętaj nic na siłę, nie śpiesz się.
Dam sobie radę, pomyślałam. Podjęłam kolejną próbę. Powieki powoli odpuściły walki w końcu umożliwiając mi widok na otaczający mnie świat. Zmrużyłam oczy od nagłego światła.
-Świetnie!- uśmiechnął się siedzący nieopodal lekarz. Przeczesał dłonią idealnie siwe włosy, a na jego ustach uformował się grymas. Wiedziałam, że to co chciał mi powiedzieć nie było wesołą nowiną. Szepnął coś do pielęgniarki, która chwilę potem razem z moim tatą opuściła salę, w której (jak dopiero zauważyłam) znajdowało się tylko jedno łóżko- moje. Co takiego musiało mi się stać, że przydzielili mnie do odosobnionej sali?
-Niech pan nie przeciąga i po prostu powie. Umieram ? Straciłam nogę ?- zapytałam z rozbawieniem, choć tak naprawdę targał mną strach i niepokój.
-Nie. Wszystkie badania wyszły całkiem dobrze. Jest pani trochę poobijana, ale to normalne przy wypadkach samochodowych takiego typu jaki przydarzył się pani.
Zamarłam. Wypadek samochodowy ? To niemożliwe! Nie mam nawet prawa jazdy.
-Słucham? Chyba musiał pan pomylić pacjentów. Nie mam samochodu. Nie mam nawet prawa jazdy.
-Och, oczywiście ze nie. Jechała pani z kimś jeszcze, jednak poza roztrzaskanym samochodem i poturbowaną panienką na miejscu pasażera, policja nie znalazła niczego a raczej nikogo innego.
Pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy, to to że jechałam z Mary. Bywa czasem nieuważna i może to ona jest sprawcą wypadku. Jak poparzona podniosłam się na łóżku z przerażeniem spoglądając na wciąż migoczący od nieodebranych połączeń telefon.
-Mary! To Mary tak? Jest tutaj? Żyje? Nic jej nie jest?
-Chodzi o panienki przyjaciółkę? Nie. To nie ona. Policja dokładnie przeszukała samochód oraz przesłuchała dziewczynę. Nic nie wskazuje na to, ze to ona towarzyszyła panience tamtej nocy.
-Więc kto ?!
-Tego nie wiem.
Kiedy już myślałam, ze gorzej być nie może, a obraz zamazał mi się przed oczami, lekarz szybko dodał;
-Jest jeszcze jedna sprawa. Amnezja.
-A-amnezja?- wyszeptałam niedowierzając własnym uszom.
-Niestety. Prawdopodobnie niepamięć obejmuje jakiś rok, może półtora. Możemy spróbować przywrócić pani pamięć, ale to bardzo długotrwały ‘zabieg’ i wymaga niezmiernej cierpliwości.
W jednym momencie cały mój umysł zalała wielka czarna plama. To tak jakby ktoś wyrwał kawałek mojego życia i przywłaszczył go dla siebie.
Zamknęłam powieki czując kumulujące się w oczach łzy. Nie mogę płakać, nie przy lekarzu.
-Mogłabym zostać sama?
-Och, oczywiście. Gdybyś czegoś potrzebowała-
-Tak, wiem- przerwałam mu, mając nadzieje że to przyspieszy jego wyjście.
Kiedy usłyszałam trzask drzwi głośno wypuściłam powietrze pozwalając by łzy swobodnie spłynęły po policzkach. Podwinęłam rękaw koszuli i załkałam jeszcze głośniej. Ręce były posiniaczone, a dłonie całkiem pokaleczone. Co tu się do cholery dzieje ?
Nie piję. Nie prowadzę samochodu. Nawet nie mam pieprzonego prawa jazdy. Poza Mary nie mam zbyt wielu przyjaciół. Co prawda jest jeszcze Mike, ale rodzice odebrali mu kluczyki po znalezieniu w jego samochodzie narkotyków. Więc z kim mogłabym jechać ?

Ponownie zamknęłam oczy próbując przywołać nawet najmniej istotne wspomnienie. Nic. Zupełnie nic nie pamiętam. Za każdym razem gdy tylko próbuję zagłębić się w szczegóły mojego ‘dawnego życia’, coś jakby spycha mnie z drogi. Co mam teraz zrobić ? Udawać, ze nic się nie stało i chodzić z przyklejonym do twarzy sztucznym uśmiechem ? Moje ciało wygląda jak po jakiś ohydnych torturach, a pamięcią cofnęłam się aż o rok wstecz.
Może zostałam uprowadzona, lub zgwałcona ? To wytłumaczyłoby rany i nieustalonego sprawcę wypadku. Przecież ten cholerny dupek prawdopodobnie chodzi gdzieś po świecie zadowolony z tego Jak idealnie udało mu się obejść konsekwencje! To ohydne i przerażające.. Poniesie wszelkie konsekwencje, nawet jeśli to oznacza dożywotnie siedzenie w więzieniu.
Na razie muszę skupić się na zapełnieniu pustki w mojej głowie. Jedyną nadzieją jest Mary i Mike. Zawsze spędzam z nimi każdą wolną minutę swojego życia. Na pewno wiedzą co działo się ze mną przez ten cały czas. Opowiedzą o wszystkich ważnych rzeczach, a potem skupimy się na szukaniu sprawcy. Nie może przecież cieszyć się moją porażką i obserwować ją z uśmiechem na twarzy! Na myśl o tym mam ochotę zepchnąć samą siebie z urwiska. Właśnie przegrałam. Przegrałam z nim/nią. Nieważne co bym nie zrobiła i tak jestem już skończona.

~~tydzień później~~

Żyć po staremu- to właśnie starałam się robić przez cały ten tydzień. Po odebraniu mnie ze szpitala wróciłam z moim starszym bratem, gdzie czekał na mnie tata. Kto by pomyślał, że widziałam go dwa dni temu, a jednak miałam wrażenie jakby upłynął cholerny rok. On chyba też miał takie wrażenie, ponieważ starał się zrobić wszystko by odwrócić moją uwagę od zaniku pamięci.
Tak Jak zalecił lekarz nie spotykałam się z nikim. Oczywiście nie obyło się bez potajemnych rozmów przez telefon, ale wciąż to nie to samo. Chciałam paść Mary w ramiona i wypłakać się Jak małe dziecko. Wiedziałam, że nie obędzie się bez tego na pewno. Przez te siedem dni miałam wiele czasu by przemyśleć pewne sprawy. Przede wszystkim to okazja żeby w końcu wziąć sprawy we własne ręce. Jestem gotowa na prawdę. Chce wiedzieć co robiłam, kogo poznałam i przede wszystkim z kim jechałam tamtej nocy. To najważniejsze. Nie jestem głupia, dlatego nie wymuszę tego od przyjaciół od razu, jednak w swoim czasie. Mogą szykować się na naprawdę solidne przesłuchanie.

Jak zawsze w piątkowe wieczory siedziałam na dole, oglądając z Jamesem filmy wypożyczone przez nas w wypożyczalni. Ponieważ wypadał ‘mój tydzień’ zdecydowałam się na „A walk to remember”. To zdecydowanie mój ulubiony film i mimo ze oglądałam go trylion razy, po prostu miałam ochotę spędzić czas spokojnie, bez nerwów. Czyli tak Jak moje życie nigdy nie wyglądało i wyglądać nie będzie.
Mniej więcej w środku filmu rozbrzmiał dzwonek do drzwi.
-Spodziewasz się kogoś?- zapytałam trochę zdziwiona porą czyjś odwiedzin.
-Nie. Ojciec pracuje na nocnej zmianie, więc to na prawno nie on.
-Więc ?
-Więc co?- zapytał trochę zmieszany.
-Więc może otworzysz te pieprzone drzwi i sprawdzisz kto non stop w nie wali, huh?
Zaśmiał się, rzucając we mnie leżącą wcześniej na podłodze poduszką i podbiegł do drzwi. Chwilę potem w całym domu rozbrzmiały piski i okrzyki radości. Podekscytowana pobiegłam w stronę odgłosów. W drzwiach stał Mike z trzema butelkami piwa i dużą paczką gotowego popcornu. Rzuciłam mu się na szyję, mocno trzymając w objęciach.
-Dawno się nie widzieliśmy Ash- zaśmiał się, jednak ja wiedziałam ze ulżyło mu w tym momencie tak Jak mi. Byliśmy nierozłączni. Wszystko robiliśmy razem, był dla mnie praktycznie Jak drugi starszy bart.
-Daj mu chociaż wejść do środka- zaproponował James, próbując odciągnąć mnie od chłopaka. Odsunęłam się, zasłaniając oblane rumieńcem policzki.
Mike spokojnym krokiem wszedł do środka, wygodnie rozsiadając się przed telewizorem.
-Naprawdę ? „Szkoła uczuć” ? Ile można Ash ?- roześmiał się tym swoim ‘sarkastycznym śmiechem’.
-Moja kolej na wybieranie filmu. Jeśli coś się nie podoba, tam są drzwi- wskazałam palcem w kierunku wyjścia. Brunet podniósł ręce w geście obronnym i rzucił w moją stronę butelkę piwa.
-Nie piję. Dobrze wiesz, że jak ojciec znowu poczuje u mnie alkohol…
-Oh, przestań. Ma nocną zmianę. Wypijemy tylko jedno piwko, obiecuję- zaczął James kładąc prawą dłoń na sercu.
Patrzyłam na butelkę, a głowa wręcz buchała od krzyków ‘wypij!’ ‘tylko jedno, co ci szkodzi!’
-Ugh, dobra.
Siadłam między nimi, odbierając otwieracz od szczerzącego się z satysfakcją Mika. Wznowiłam oglądanie filmu, jednak przy wyciszonym telewizorze słyszałam równie tyle samo co w tamtym momencie. James wydzierał się na tyle głośno, ze nie słyszałam nawet jednego nędznego słowa. Zrezygnowana wyłączyłam telewizor, siadając na stole naprzeciwko nich.
-Słuchajcie. Przyszedłem tutaj z dwóch ważnych powodów- zaczął Mike, przybierając poważny wyraz twarzy- Po pierwsze musiałem zobaczyć Ash i upewnić się, ze wszystko dobrze- zaśmiałam się czując jak na moje policzki wstępuje rumieniec- Po drugie potrzebuje waszej pomocy. Jak wszyscy wiemy Mary ma niedługo swoje siedemnaste urodziny. Planowałem zrobić coś w stylu wielkiej imprezy niespodzianki. Zaprosimy wszystkich ludzi ze szkoły, potańczymy, popijemy, popalimy, ewentualnie porozwalamy parę rzeczy.
-Przecież nie zrobimy tego w niczyim domu. Więc gdzie ?- powiedziałam, jednak czułam że chłopak był na to pytanie idealnie przygotowany.
-Dostałem od Davida namiar na niezłą miejscówkę. To taki opuszczony budynek w dzielnicy niedaleko tego lasu, w którym ostatnio zginął ten myśliwy- popatrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami- W mojej głowie zabrzmiało to lepiej.
-Zaraz, zaraz. Davida ?- zapytał tym razem James- Tego z tym przerażającym wąsikiem ?
Faktycznie. Zawsze się go bałam.
-To nie najlepszy pomysł. Wymyślimy coś mniej…niebezpiecznego. Coś nad czym damy w najgorszym wypadku zapanować.
-NIE WIERZYSZ WE MNIE ASH ?!- krzyknął niby obrażony brunet- To będzie świetna impreza. Po prostu przyjdźcie. James, pomożesz mi skołować alkohol. Natomiast ty Ash, masz trzymać Mary z daleka od tych wszystkich spraw.
Jakby nie patrzeć ta impreza była mi bardziej potrzebna niż Mary. Przez ostatni tydzień nie robie nic innego, jak próbowanie rozszyfrowania tej skomplikowanej zagadki mojego umysłu. Robiłam chyba wszystko, wliczając w to bezsensowne uderzanie głową o ścianę.
Nic. Może i ten kawałek mojego życia nie był taki ciekawy ? Może powinnam wyluzować i po prostu dać się ponieść chwili ? Wiedziałam, ze ta impreza byłaby dobrym początkiem ‘nowego, lepszego życia’.
-Od kiedy aż tak zależy ci na Mary, huh ?- zapytałam kompletnie zbijając go z tropu.
-Oj siostrzyczko, wiele cie ominęło- zaśmiał się głośno James, na co Mike skarcił go spojrzeniem. Przysięgam, ze gdyby można było zabijać spojrzeniem, mój brat umierałby właśnie w męczarniach.
-Okej. Powiedz tylko kiedy i o której.
Speszony, kompletnie czerwony ze wstydu brunet odchrząknął i dopiero po chwili ośmielił się mówić;
-W jej urodziny. Czyli za dwa dni o 22: 00 ?
-Świetnie, wszystko ustalone. Dogadajcie się w sprawie jedzenia i alkoholu, a ja wyjdę na chwilę przed dom- owijając się kocem ruszyłam w stronę wyjścia.
-Wszystko ok.?
-Tak, tak. Chce się tylko przewietrzyć- odkrzyknęłam zamykając za sobą drzwi.

Noc była wyjątkowo chłodna. Stopy marzły od zimnej posadzki, a włosy rozwiewał silny wiatr. Przymknęłam oczy od nagłego podmuchu i usiadłam na schodkach, mocniej opatulając się kocem. Wciągnęłam w płuca chłodne powietrze rozkoszując się otaczającą mnie ciszą. Na niebie górował księżyc po części zasłonięty przez chmury. Wpatrywałam się w niego bez sensu dopóki nie usłyszałam odgłosu kroków na drodze. Od razu włączyłam swój tryb dotknij-mnie-a-gorzko-tego-pożałujesz, zrywając się na nogi. Dobrze wiedziałam, ze o drugiej w nocy mało kto wybiera się na spacery. Ewentualnie jacyś psychopaci, mordercy, członkowie gangu, albo pedofile.
Świetnie Ash, ty i to twoje pozytywne nastawienie, pomyślałam mentalnie policzkując się w twarz.
Odwróciłam się na chwilę by spojrzeć czy w salonie nadal pali się światło. Ciemność. Genialnie ! Pewnie przenieśli się na górę. Najwyżej będę musiała krzyczeć na tyle głośno by dosłyszeli mnie za drzwiami pokoju Jamesa. Ugh, palanci.
Ponownie odwróciłam się w stronę drogi i wrzasnęłam z przerażenia. Na moim podjeździe stał jakiś chłopak. Miał naciągnięty na głowę kaptur, a w dłoni trzymał migającą latarkę. Próbowałam wytężyć wzrok i dostrzec cokolwiek poza padającym na mnie światłem, i zarysem sylwetki. Niestety, ale było zbyt ciemno.
-Przepraszam, co…ty…tu robisz ?- nie odpowiedział, nawet się nie poruszył.
Stałam tak w osłupieniu, dopóki nie zgasił światła i całkiem zniknął mi z pola widzenia. Wrzasnęłam, trzęsąc się z przerażenia. Rzuciłam się do drzwi, jednak okazały się zamknięte. Widocznie Mike i James postanowili zrobić mi ‘niezwykle śmieszny żart’ który prawdopodobnie skończy się moją pieprzoną śmiercią !
Myśl logicznie Ash, myśl logicznie, powtarzałam próbując wymyślić coś na tyle sensownego by mogło uratować mi życie.
Okno! W kuchni jest otwarte okno. Jestem dość szczupła by się przez nie prześlizgnąć do środka. Od razu zeskoczyłam ze schodów biegnąc na tyły domu. Myślałam, ze zwariuję kiedy usłyszałam, że chłopak biegnie za mną ciężko dysząc.
Już wystawiłam rękę by chwycić ramy, kiedy nagle poczułam Jak ktoś z agresją uderza mną o ścianę. Syknęłam z bólu, próbując powstrzymać kumulujące się łzy. Tak Jak się spodziewałam;
PANIE I PANOWIE, PEDOFIL Z PODJAZDU!
-Co z tobą nie tak ?- warknęłam próbując wyrwać się z jego silnego uścisku. Wzmocnił go tylko, przybliżając swoją twarz tak blisko mojej, ze poczułam jego ciepły oddech na ustach.
-Rada na przyszłość. Nigdy więcej nie uciekaj. I tak cie dogonię- wyszeptał wolno i stanowczo, drażniąc ciepłym powietrzem skórę na mojej szyi. Zostawił na niej dwa mokre pocałunki, całkowicie wprawiając mnie w osłupienie.
Ten głos, sposób w jaki całował moją szyję- skądś to kojarzę. Tylko jak to możliwe ?
Nie możliwe, opanuj się. Ten chłopak zaraz będzie posuwał cie na tyłach twojego domu, a ty zamiast się bronić ucinasz sobie pogawędki sama ze sobą !, skarciłam się w myślach od razu zmieniając kurs.
Zaczęłam szarpać się, krzyczeć, a nawet cicho błagać, ale chłopak tylko stał i wpatrywał się we mnie. Jedyne co dostrzegłam w tej ciemności to duże, tonące w mroku oczy pełne pożądania a jednocześnie komunikujące ‘zaraz prawdopodobnie będziesz martwa’. Skupiając się raczej na drugim spostrzeżeniu, bez dłuższego zastanawiania się i wlepiania w niego bez sensu, zamachnęłam nogą z całej siły idealnie trafiając w jego krocze. Zawył z bólu zataczając się do tyłu. To była właśnie moja ostatnia szansa, więc jak poparzona rzuciłam się w stronę okna. Prześlizgnęłam przez szczelinę rękę i chwytając za klamkę otworzyłam je na tyle szeroko bym mogła przez nie wejść. Zwinnie wskoczyłam do środka i zatrzaskując je z hukiem opadłam na podłogę, ciężko dysząc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zostałam zasypana wiadomościami od was dotyczącymi skasowania poprzedniego opowiadania, które dopiero co zaczęło się pojawiać. Pomyślałam, ze zasługujecie na wyjaśnienia także...oto one;

Przede wszystkich zdecydowałam się usunąć opowiadanie, ponieważ nie było to to co chciałam pisać. Za bardzo przypominało mi wszystkie inne, także postanowiłam, że zacznę pisać nowe. Podobnego znaczenia, jednak zupełnie zmieni się historia i bohaterowie. Główna bohaterka będzie odzwierciedleniem wielu dziewczyn, które zwyczajnie duszą wszystko w sobie. Będzie bezczelna, a jednak zabawna. Szczera do bólu, a jednak ma dobre serce. Przede wszystkim chciałabym, żeby każdy z was znalazł coś w tym co piszę i dlatego potrzebuję czasu na przemyślenie tego wszystkiego.

Teraz byłam za granicą, dokładniej w Brukseli, Paryżu i Pradze dlatego nie mogłam wam odpisywać, wybaczcie. Trochę mi głupio szczególnie że opowiadanie dopiero co się zaczęło xd

Nie będe kłamać. Prawdopodobnie będziecie musieli trochę poczekać, ponieważ oficjalnie ROBIĘ SOBIE PRZERWĘ. Ale spokojnie, pojawi się w czerwcu lub w wakacje. Jeśli zbiorę się i wszystko nadrobię, może pojawi się nawet wcześniej.
O wszystkich będziecie poinformowani, spokojnie.

*Każda osoba, która chce zostać poinformowana o zaczynającym się opowiadaniu niech zostawi po sobie ślad pod tym postem w formie komentarza, lub niech zwyczajnie poda swojego tt*

ps. czytam wasze opowiadania także nadal możecie wysyłać powiadomienia
 

 
Oczami Harrego.
To dzisiaj. Wszystko właśnie tego dnia miało się skończyć. Cholerny ból przeszywa całe moje ciało, na myśl słów które wypowiem dzisiaj w jej kierunku. Czym sobie na to zasłużyła ? Niczym. Nie jest niczemu winna, a ja jednak zdecydowałem się po raz kolejny ją skrzywdzić.

Niewinnie szła obok mnie nie zadając żadnych pytań. Czułem jej strach. Walczyłem sam ze sobą, by chociaż na chwilę nie chwycić jej małej dłoni.
-Harry ?-wyszeptała niepewnie.
-Nie bój się, będzie dobrze.
-Mogę chwycić twoją dłoń ?-jej słowa zabolały jak nigdy. Mój żołądek wywrócił się do góry nogami, a oczy same zaszkliły z rozżalenia.
-Nie Alex.
Otworzyłem drzwi i niepewnym krokiem wszedłem do środka. Automatycznie stado dziennikarzy rzuciło się w naszym kierunku robiąc masę upamiętniających zdjęć. Widziałem jak bardzo jest przerażona. Potrzeba przytulenia jej i pocieszenia wręcz zabijała mnie od środka.
-Witaj Harry. Usiądź, zaraz zaczynamy- uśmiechnięta blondynka wskazała na dwa czerwone fotele ustawione na wprost kamery. Zgodnie z jej poleceniem usiedliśmy wygodnie, czekając aż wszystko będzie do końca gotowe. Chwilę potem doszła do nas brunetka w zgrabnej błękitnej sukience. Przelotnie spojrzała na kartki z pytaniami, które trzymała.
-Możemy zaczynać ?-zapytałem lekko podenerwowany napięciem.
-Oczywiście- uśmiechnęła się przyjaźnie i usiadła za biurkiem ustawionym naprzeciwko nas. Alex drżącą dłonią sięgnęła do mojej, jednak ja zwinnym ruchem odepchnąłem jej ręce. Nawet nie zrozumiecie ile mnie to kosztowało.
-Witam was serdecznie. Dzisiaj poruszymy temat, który z pewnością budzi w gazetach największe zainteresowanie. Przedstawiam wam Harrego i jego towarzyszkę Alex-pomachałem do kamery i nerwowo przeczesałem opadające na moją twarz loki.
-Dobrze. Przejdźmy do rzeczy. Jak wiecie mówi się o was dość głośno. Czy mamy do tego powody ?
-Absolutnie nie-odpowiedziałem wciąż nie odrywając wzroku od kobiety siedzącej za biurkiem. Bałem się, że jeśli spojrzę na Alex po prostu nie wytrzymam.
-Jesteś pewien Harry ? Spójrz tylko na tę fotografie !-palcem wskazała na duży ekran, na którym wyświetliło się zdjęcie. Przedstawiało mnie i Alex, kiedy się całowaliśmy- Wytłumaczycie to ?
-Nie ma tu czego tłumaczyć. My po prostu…-zaczęła Alex, ale ja nie pozwoliłem jej dokończyć. Wybuchłem głośnym śmiechem zagłuszając jej ciche słowa.
-Oh, błagam was. Nie widzicie tego, ze ta dziewczyna po prostu ma nierówno pod sufitem ? Wracałem do domu, kiedy ta znienacka rzuciła się na mnie.
-Słucham ?!-krzyknęła odwracając moja sylwetkę w jej stronę. Popatrzyłem na nią z odrazą i obrzydzeniem. Wręcz nie mogłem uwierzyć, ze to robię.
-Spójrz na siebie dziewczyno. Myślisz, ze jesteś kimś ? Tak naprawdę jesteś niczym złotko. Nie mam ci nic do powiedzenia. To zwykłe nieporozumienie.
-Harry, jak możesz tak mówić…-wyszeptała, a po jej policzkach spłynęły strumienie łez. Czułem się tak jakby ktoś kopną mnie w twarz. Co ja do cholery wyprawiam…
-Chcesz nam powiedzieć, ze nic was nie łączy ?-zapytała kobieta zza biurka, wciąż z zaciekawieniem wpatrując się w twarz zapłakanej dziewczyny.
-Zdecydowanie. Nic nas nigdy nie łączyło i nigdy łączyć nie będzie. Ludzie, naprawdę myślicie że wolę to coś-wskazałem na brunetkę sprawiając, ze po jej zarumienionych policzkach spłynęły kolejne łzy-od seksownej modelki o długich nogach ?! Nie wiem po co tyle zamieszania.
-Nie wierzę Harry. Powiedz, ze żartujesz.
-Nie Alex. Nie żartuje. Jesteś dla mnie niczym-jej klatka wznosiła się i opadała niespokojnie. Na widowni nastała cisza, która raniła mnie jeszcze bardziej niż cichy szloch dziewczyny.
-Wiecie już wszystko, możemy skończyć ?-warknąłem lekko podenerwowany.
-Oczywiście. Dziękuje za obecność i dobranoc wszystkim-po raz ostatni pomachałem do kamery, po czym otrzymałem znak że skończyliśmy nagrywać.
Odwróciłem się do Alex patrząc na nią błagalnym spojrzeniem. Jej twarz była napuchnięta od płaczu, a oczy wręcz czerwone od napływających do nich ciągle łez. Świadomość, że cierpi właśnie przeze mnie nie dawała mi spokoju.
-Wybacz…-wyszeptałem. Jej jedyną reakcją było odejście od sceny. Wstała i szybkim krokiem ruszyła do drzwi wyjścia. Zatrzasnęły się z hukiem pozostawiając mnie samego. Nie mogę pozwolić jej odejść…nie w ten sposób.
-Alex !-krzyknąłem i wybiegłem na korytarz zaraz za dziewczyną. Biegła tak szybko, że cudem udało mi się ją dogonić. Delikatnie chwyciłem jej drżącą dłoń, którą zaraz potem wyrwała z mojego uścisku.
-Po co to wszystko było ? Drugi raz Styles ?! Drugi ?!
-Nic nie rozumiesz…
-Nie, to ty nic nie rozumiesz. Nienawidzę cie. Nie mam ochoty oglądać cie NIGDY więcej. Wracaj do tej swojej ‘seksownej modelki’ i
więcej nie pokazuj mi się na oczy-próbowała odejść, jednak ja ponownie ją zatrzymałem. Widok jej bladej twarzy przyprawił mnie o dreszcze.
-Wszystko dobrze ? Jesteś strasznie blada.
-Martw się o siebie Harry-wyciągnąłem w jej stronie ręce, na co ona gwałtownie odsunęła się do tyłu-Nie dotykaj mnie…-wyszeptała, a jej rzęsy zatrzepotały niespokojnie. Byłem przerażony, nie miałem pojęcia co się dzieje.
-Alex ?-zachwiała się lekko, po czym nieprzytomna opadła w moje ramiona. Niespokojnie odgarnąłem jej włosy, krzycząc coś niezrozumiale-Cholera, co się dzieje ?!-uniosłem ją w ramiona i szybkim krokiem ruszyłem do samochodu. Usadziłem ją na tylnich siedzeniach, po raz kolejny niespokojnie patrząc na jej bladą twarz. Wyglądała na taką bezbronną…

~~~

-Alex ?!-krzyknąłem czekając na odpowiedź. Jedyne co uzyskałem to mój donośny głos odbijający się o śnieżnobiałe ściany szpitala. Ludzie popatrzyli na mnie przerażeni, jednak ja udawałem ze wcale tego nie dostrzegam. Podbiegłem do pierwszego lepszego lekarza i czekałem aż w końcu zwróci uwagę na moja osobę. Byłem zdenerwowany. Moja dziewczyna…Alex, leżała gdzieś w tym pieprzonym budynku a ja nawet nie wiem co takiego się właśnie wydarzyło. Na same wspomnienie moje ciało przeszedł dreszcz.
-Mogę w czymś pomóc ?
-Alex Walker. GDZIE DO CHOLERY JEST MOJA DZIEWCZYNA-wrzasnąłem wyrzucając ręce w powietrze, jednocześnie dając upust emocjom.
-Spokojnie, pokój 202-już miałem odchodzić, kiedy po raz kolejny mnie zatrzymał-Naprawdę mi przykro, panie Styles.
-Słucham ?-nie odpowiedział. Jedynie spuścił głowę i odszedł. Moje serce przestało bić, a nogi same jakby zaczęły przyspieszać. Najgorsze czarne myśli rozwiał widok siedzącej na łóżku płaczącej brunetki.
-Harry ?-wyszeptała niespokojnie, wycierając mokre od łez policzki. Szybko podbiegłem i złączyłem nasze usta w pełnym tęsknoty pocałunku. Z bólem oderwałem się od dziewczyny i chwyciłem jej drżące, sine dłonie.
-Posłuchaj, wszystko co mówiłem to…
-Nieprawda. Wiem Harry. Wiem o umowie. Louis zadzwonił niedługo po tym jak odzyskałam przytomność.
-Spokojnie, nie płacz już. Zaraz cie stad zabiorę-zacząłem pakować jej rzeczy, jednak szybko cofnęła moje dłonie od torby.

(Choćby nie wiem co, włączcie tą piosenkę, a kiedy się skończy po prostu puśćcie ją jeszcze raz. POLECAM)

-Nie Harry, ja tu zostaję-wyszeptała drżącym głosem jeszcze bardziej zalewając się łzami.
-O czym ty mówisz ? Ubieraj się, wychodzimy.
-Harry ! Zrozum ! ZOSTAJĘ.
-Wiem, ze jesteś na mnie zła, ale nie możesz tu zostać-zamknęła oczy niespokojnie oddychając-Źle się czujesz ?
-Jestem chora.
-Zabiorę cie do domu. Ułożysz się pod kocem i wszystko będzie dobrze-ponowiłem próbę pakowania, na co ona wybuchła głośnym płaczem. Dźwięk jej szlochu odbijał się mojej głowie nie dając spokoju. Usiadłem naprzeciwko dziewczyny chwytając jej twarz w dłonie.
-Mam raka Harry. Umieram-wyszeptała, jeszcze mocniej zaciskając powieki. Moje drżące dłonie powoli zsunęły się na jej kolana, po czym ponownie powędrowały na wcześniejsze miejsce.
-To nieprawda Alex. Jesteś zdrowa i właśnie zabieram cie do domu-wstałem i pewnie wepchnąłem ubrania do torby. Nawet nie zauważyłem jak po mojej twarzy spływają łzy. Opadłem na kolana niespokojnie chwytając jej dłoń.
-Powiedz, ze to nieprawda.
-Nie płacz, wszystko jest w porządku Harry-próbowała mnie uspokoić, jednak sama dobrze wiedziała że w tym momencie oczekuje tego samego ode mnie.
-Jesteś zdrowa Alex. Przestań mnie okłamywać słyszysz ?!-wrzasnąłem podnosząc się na nogi-Wychodzimy.
-Chciałam ci powiedzieć, ale bałam się że zaczniesz traktować mnie inaczej. Tak wyszło, nie możesz się o to winić-wygodnie ułożyła się na łóżku, powoli zamykając oczy. Gwałtownie szarpnąłem jej ciałem, jakbym bał się że zaraz zaśnie na zawsze.
-Tak strasznie cie za wszystko przepraszam Alex. Tak cholernie cie kocham. Błagam, nie zostawiaj mnie.
-Ja też cie kocham Harry. Zawsze będę. Powiesz mi dobranoc ? Proszę-wyszeptała błagalnym głosem, chowając swoja małą rączkę w moją.
-Nie. Nie powiem. Bo nigdzie się nie ruszasz, rozumiesz ?!
-Dobranoc Harry-zmrużyła oczy, a maszyna wydała długi raniący moje uszy dźwięk. Miałem wrażenie, ze czas staną w miejscu. Niepewnym krokiem podszedłem, próbując ją obudzić. Krzyczałem najgłośniej jak potrafiłem, ale ona mnie już nie słyszała. Wiedziałem o tym.
-Błagam, nie rób mi tego. Obudź się do cholery jasnej !-złączyłem nasze usta w krótkim nieodwzajemnionym pocałunku. Chwyciłem jej ramiona trzęsąc delikatnie-Obudź się…-szepnąłem, a po moich policzkach spłynęły strumienie łez. Chwilę potem do pomieszczenia wbiegli lekarze. Próbowali ją ratować, ale nie przyniosło to żadnego skutku. Maszyna nie przestała wydawać nieprzyjemnego dźwięku, a na ekraniku wciąż wyświetlała się cyfra zero. Zasłonili jej twarz płachtą, na co wybuchłem głośnym krzykiem. Wołałem ją, szarpałem się, próbowałem podejść jeszcze raz, ale dwójka masywnych mężczyzn wyniosła mnie na korytarz.
-Przykro nam…
Nie, to nie możliwe. To wręcz zabawne, bo przecież ona wciąż żyje. Podszedłem do drzwi, jednak okazały się zamknięte.
-Alex ! Otwórz !-ludzie patrzyli na mnie z troska i współczuciem. Czy miało to dla mnie jakieś znaczenie ? Nie, żadne.
Zacząłem walić w drzwi jej pokoju, kopać, krzyczeć, dając tym samym upust moim emocjom. Opierając się o nie, zjechałem na ziemie wybuchając jeszcze głośniejszym płaczem. Zacisnąłem najmocniej jak byłem w stanie trzymaną przeze mnie bluzkę dziewczyny, jakby była ostatnia rzeczą która mi pozostała. Zostałem z tym wszystkim sam. Kompletnie sam.

~~~

Bardzo ją kochałem i kochać zawsze będę. Jest dla mnie wszystkim i sam fakt, ze zostawiła mnie tu samą, przeszywa całe moje ciało ogromnym bólem. To tak jakbym stracił sens życia. Tak właściwie po co mam teraz żyć…? By wciąż rozpamiętywać to jak bardzo ją kocham ? To jak bardzo chciałem by wtedy obudziła się i wpadła w moje ramiona ? To bym widział jak się uśmiecha i złości ? Po co ?

Pewnie ciekawi was jak reszta przyjęła jej śmierć. Było źle, jednak jedyną osobą która rozumiała mnie najlepiej była Janne. Ona także czuła ogromna pustkę, której nie było w stanie zapełnić już nic. Jako jedyna nie próbowała mnie pocieszać, bo wiedziała że nic nie cofnie czasu i nie sprawi że poczuje się lepiej. Widziałem jak umiera na moich oczach…To tak cholernie boli…Nawet dzisiaj. Minął równo rok, a ja wciąż nie potrafię się pozbierać. Wciąż dla mnie istnieje. Wciąż gdzieś czuwa obok, uśmiechając się widząc jak raz na jakiś czas na moją twarz wkrada się uśmiech.
Z Ellie skończyłem. To przeszłość. Zrobiłem to dla niej, bo wiedziałem jak bardzo na to liczy. Czasem po prostu mam potrzebę poczucia jej obecności. Chciałbym dotknąć jej dłoni, ust, policzków…Chciałbym wiedzieć, ze znowu jest obok.
Zawsze będę o niej pamiętał. Kocham ją i zawsze będę. Teraz spokojnie mogę to powiedzieć.
-Dobranoc Alex.

_________________________________________

Eh, co mogę powiedzieć ? Przepraszam ?
Jak się domyślacie to już ostatni rozdział tego opowiadania. Naprawdę wiele dla mnie znaczyło. Dzięki niemu zyskałam nowych czytelników, więcej odwiedzin, po prostu bardzo będę za nim tęsknić.
Oczywiście to nie koniec mojej przygody z pisaniem. Niedługo powinnam wstawić bohaterów (tym razem) fanfiction. Będzie zupełnym odskokiem od tego co pisałam dotychczas. Mam nadzieję, że wam się spodoba x

Dziękuję, ze byliście. Kocham wasss x

*przepraszam, za użycie gifów z Ghany. Chodzi mi tylko o fakt, ze Styles na nich płacze. Wybaczcie*
  • awatar black.ivy❤: Nadrobiłam wszystkie zaległości na Twoim blogu. Przeczytałam rozdziały i nagle patrzę, a tu koniec? Uwielbiałam Twoje opowiadanie. Potrafiłaś przenieść wszystkie swoje emocje "na papier", powodując, że czytało się to z prawdziwą przyjemnością. Smutny koniec. No cóż, nie zawsze wszystko kończy się happy endem. Bardzo się wzruszyłam, a muzyka, którą poleciłaś jest naprawdę genialna i idealnie współgrała z tym rozdziałem. Cieszę się, że piszesz kolejne opowiadanie, bo już nie mogę się go doczekać. Pozdrawiam :*
  • awatar I've become so numb..†: Pomimo tego,że czytam to raz drugi,znowu płaczę... ;(
  • awatar I've become so numb..†: Mi też jest smutno.Płaczę,poprostu płaczę ;( Byłam taka przywiązana do twojego opowiadania,a teraz.......Ostatni rozdział....Piękny,Cudowny,Tak CUDOWNY że szkoda gadać....;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Oczami Harrego.
Dzisiejszy dzień nie zaczął się najprzyjemniej, przyznaję. Nie codziennie mam okazję rozdzielać dwie szarpiące się dziewczyny. Próbowałem rozmawiać, chciałem wiedzieć do czego doszło, ale Alex zwyczajnie unika mojego towarzystwa. Zaczynam się martwić. Ostatnio między nami wreszcie zaczęło się układać, nie chcę by Ground ponownie wszystko zniszczyła.
Całą paczką zasiedliśmy w kuchni, zabierając się za śniadanie, które niedawno przywiózł nam dostawca. Po wczorajszej zabawie, żadne z nas nie było w stanie spełzać z łóżka przed 12. Uproszczając sobie zadanie, zamówiliśmy jedzenie na wynos.
Nikt nie odezwał się ani słowem. Cisza była dość niezręczna, ponieważ nastała tylko ze względu na poranną bójkę. Alex nasunęła na nos ogromne okulary przeciwsłoneczne, które swoim rozmiarem zakryły większą część jej podrapanych policzków. Ellie widząc to zaśmiała się pod nosem i nałożyła na talerz kolejną porcję naleśników.
-Będę się zbierał-powiedział Zayn, wycierając usta leżącą obok serwetką.
-Gdzie ?!
-Do Londynu, pojadę tam trochę wcześniej.
-Mogłabym zabrać się razem z tobą ?-zapytałam uśmiechając się do zdziwionego chłopaka.
-Naprawdę ? Nie chcesz wracać z Harrym ?-dziewczyna nie odpowiedziała. Wstała i odstawiła talerz-No dobrze, to widzimy się za 15 minut.
Kiedy oboje wyszli, wszyscy popatrzyli na mnie z niedowierzaniem.
-Styles, coś nas ominęło ?
-Zapytajcie Ellie-wyparowałem i pobiegłem za brunetką. Zamknąłem drzwi i siadając na łóżku, wpatrywałem się w ruchy dziewczyny. W pośpiechu weszła do łazienki i zdjęła z siebie wszystkie ciuchy. Założyła białą koszulkę, krótkie jeansowe spodenki, po czym związała włosy w niedbałego koka. Wyglądała genialnie.
-Dlaczego chcesz wyjechać wcześniej ?
-Musze coś załatwić.
-Pamiętasz, ze po powrocie masz iść do lekarza ?-dziewczyna spowolniła ruchy i wygodnie usiadła obok mnie.
-Pamiętam.
-Nie będę cię męczył. Jeśli nie chcesz rozmawiać o tym co się dzisiaj stało…
-Dziękuję-splotła nasze dłonie, składając na moich ustach namiętny pocałunek. Boże, jak bardzo mi tego brakowało. Usiadła na moich kolanach, wciąż nie przerywając pocałunku.
-Do zobaczenia-nachyliła się nade mną i ostatni raz całując, wyszła z pokoju ciągnąc za sobą walizki.

Oczami Nialla.
-Słuchajcie, został nam jeszcze cały dzień. Z tego co powiedział mi dostawca, niedaleko powinno być jakieś jezioro.
-To pewnie wyjaśnia ten smród.
-Nie żartuję. Zbierajcie się, idziemy-podsumowałem i unosząc Janne na ręce, pobiegłem w stronę pokoju.
-Ostatnio kiedy niosłeś mnie na rękach, z hukiem wylądowałam na ziemi. Lepiej mnie postaw-zaśmiała się, a każde jej słowo wręcz ociekało sarkazmem.
-Uśmiałem się, naprawdę. Nie narzekaj tylko wskakuj w jakieś skąpe bikini-dziewczyna spojrzała na mnie roześmiana, a ja rzuciłem w jej stronę strój. Pospiesznie wbiegła do łazienki i chwilę potem, wyszła z niej w zwiewnej błękitnej sukience idealnie dopasowanej do okularów przeciwsłonecznych, spoczywających na jej nosie. Jednym ruchem związała włosy w wysokiego kucyka i sięgając po torbę, zaczęła pakować najpotrzebniejsze rzeczy.
-Uspokój się. Idziemy tam na parę godzin, nie trzy dni…ale tą kanapkę faktycznie możesz spakować-dziewczyna wybuchła kolejną falą śmiechu i delikatnie całując mój zarumieniony policzek, dołączyła do czekającej już na nas reszty.

~~~

Dostawca nie mylił się. Do jeziora doszliśmy w zaledwie dziesięć minut. Co prawda musieliśmy uporać się z kolonią pokrzyw i mrówek…ale to co zastaliśmy, przerosło nasze oczekiwania. Przed nami otworzyło się bezchmurne niebo odbijające się w lśniącej od blasku słonce wody. Zaraz obok znajdował się wysoki pomost przymocowany do drzewa, z którego zwisała lina. Rozłożyliśmy koce i nie mogąc nacieszyć oczu, wciąż rozglądaliśmy się dookoła. Dlaczego nie wpadliśmy dna to wcześniej ?!
-To co ? Skaczemy ?-zapytał rozbawiony Harry wskazując na linę.
-Chyba sobie żartujesz ! Wiesz jakie to może być niebezpieczne !-zaczął Liam, jednak Harry nie słuchając dłużej wskoczył na sznur i biorąc większy rozbieg, wskoczył do głębokiej wody.
-Harry ?!-zacząłem nawoływać nie wynurzającego się od dłuższego czasu bruneta.
-Z-A-J-E-B-I-Ś-C-I-E-wrzasną, uradowany patrząc na nasze wystraszone twarze.
-Palant-odetchnąłem z ulgą. Zdjąłem ubrania i podobnie jak reszta, wziąłem przykład ze Stylesa. Jedyną osobą, która nie weszła do wody, była Janne. Wygodnie wygrzewała się na kocu, wpatrując w nasze wybryki. Chłopaki spojrzeli na mnie jakby pytając o zgodę, a ja łobuzersko odwzajemniając uśmiech szybko chwyciłem dziewczynę w ramiona. Louis podał mi linę, a ja bez dłuższego wahania wskoczyłem do wody. Janne szarpała się i krzyczała, jednak ja udawałem że nie słyszę jej błagań. Czekałem, aż dziewczyna się wynurzy, jednak to się nie stało. Chłopaki wskoczyli i pomogli mi szukać, jednak dziewczyna jakby rozpłynęła się.
-Cholera ! Mówiłem ze to niebezpieczne, ale pewnie ! PO CO MNIE SŁUCHAĆ-krzykną spanikowany Liam z nerwów gestykulując każde słowo. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Co ja najlepszego zrobiłem…
Zapanowała cisza. Wszyscy w ciszy wpatrywali się w nadal idealnie błękitną wodę. W pewnym monecie poczułem jak ktoś chwyta moją nogę. Zacząłem wrzeszczeć i błagać o pomoc, jednak zanim się spostrzegłem byłem już pod wodą. Spanikowany otworzyłem oczy i ku zdziwieniu, zobaczyłem uśmiechniętą Janne.
Nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry. Delikatnie objąłem ją w tali, przywierając jej ciało do mojego. Zatopiła palce w moich włosach, po czym złożyła na moich ustach namiętny pocałunek…co najwyżej parę. Oplotła nogi dookoła mojego ciała i obsuwając je na dół, zdjęła moje kąpielówki. Roześmiana wypłynęła na powierzchnię, podobnie jak moje ubrania.
-Co to ma być ?!-wrzasnąłem widząc Louisa stojącego na pomoście…z moją własnością.
-Pamiętaj, nigdy więcej tego nie rób-krzyknęła Janne, rzucając w moją stronę kąpielówki. Pospiesznie włożyłem je na siebie i czerwony ze wstydu dołączyłem do umierających ze śmiechu przyjaciół.
-BARDZO ZABAWNE. NAPRADĘ.

Oczami Alex.
Podróż minęła naprawdę szybko. Zayn zabawiał mnie swoimi żartami, dużo rozmawialiśmy, naprawdę dobrze mi to zrobiło. Ostatnio rzadko mamy okazję szczerze porozmawiać. Teraz mieliśmy świetną okazję, by to nadrobić. Dowiedziałam się, ze wyjechał wcześniej z powodu urodzin Perrie. Szykuje dla niej ogromną niespodziankę, dlatego im wcześniej się tam zjawi, tym lepiej. Dopiero teraz zorientowałam się, że jesteśmy zaproszeni. Szykuje się niezła impreza, zważając na fakt że jest bardzo lubiana i z pewnością przyjdzie masa ludzi.
-To gdzie cie wysadzić ?
-Tutaj-serdecznie uśmiechnęłam się do chłopaka, wskazując ogromny biały budynek.
-Szpital ? Alex, wszystko dobrze ?
-Tak, tak, to zwykłe formalności…wiesz, pierdoły.
-Jesteś pewna ?
-Tak. Dziękuję i oczywiście do zobaczenia-ucałowałam jego zarumieniony policzek i szybkim krokiem wbiegłam po stromych schodach. Otworzyłam drzwi i na sam widok tych wszystkich wystraszonych ludzi przeszedł mnie dreszcz. Nienawidzę tego miejsca. Białe ściany, zabezpieczone okna, niewygodne krzesła-co za idiota to projektował ?! Coś na wzór więzienia. Właściwie wszystko się zgadza, czekamy w końcu na nasz ostateczny ‘wyrok’.
Usiadłam na pierwszym lepszym krzesełku przy drzwiach z numerkiem ‘23’. To za tymi drzwiami czeka na mnie mój lekarz, a jednocześnie dobry znajomy.
-Alex ! Dawno cie tu nie widziałam !-krzyknęła rudowłosa z drugiego końca korytarza. Podbiegła do mnie i mocno uścisnęła.
-Znamy się ?-zapytałam lekko zdziwiona zachowaniem dziewczyny.
-Nie pamiętasz mnie ?-włosy związała w luźnego koka, po czym usiadła na miejscu obok.
-Kelly ! Wybacz, tyle się nie widziałyśmy…
-Właśnie ! Nie zostawiłaś żadnego numeru telefonu.
-Przepraszam, byłam strasznie zestresowana. Wiesz, czekałam na bardzo ważne wyniki. Co cie tym razem sprowadza ?-zapytałam z ciekawości. Teraz pamiętam. Kiedyś poznałyśmy się przed szpitalem. Okazało się, ze chodzimy do tego samego lekarza, a ponieważ czekałyśmy na wizytę zamieniłyśmy parę słów. Okazała się dla mnie bardzo bliska, jest niesamowita, naprawdę.
-Mam chorego syna. Muszę wybłagać, żeby po godzinach zajrzał do mnie na parę minut i przypisał leki. Nie będę go ciągnęła do chorych ludzi.
-Masz syna ?!
-Przeoczyłam ten fakt ?
-Haha, widocznie tak. W takim razie nie musisz się martwić. Greg to mój dobry przyjaciel z podstawówki.
-Naprawdę ? Dziękuję-ucałowała mnie w policzek i odetchnęła z ulgą-A ciebie co tym razem sprowadza ?
-Tylko formalności…związane z leczeniem-te słowa przechodziły przez moje gardło z ogromną trudnością. Nienawidzę o tym rozmawiać.
-Jesteś chora ?-zapytała cała blada z przerażenia.
-Tak. Mam raka-dziewczyna zamarła. Nie wypowiedziała ani jednego słowa, a jej twarz przybrała kolor białych ścian budynku.
-Alex Walker ?
-Tak, to ja-pożegnałam dziewczynę wymuszonym uśmiechem i weszłam do pomieszczenia, gdzie już czekał na mnie lekarz.

______________________________________

B-E-Z-N-A-D-Z-I-E-J-A <----- tylko takim słowem mogę opisać ten rozdział. Cholernie jestem z niego niezadowolona, ale mam nadzieję, że mi jakoś wybaczycie...przerwę no i rozdział xd

Jak pewnie zauważyliście sprawa z Alex się rozwiązała...mam nadzieję, ze to was jakoś specjalnie nie odstraszyło c:
Do zobaczenia xx
  • awatar I ♥ Hooligans: Boże rozdział jest cudowny jak zawsze nie wiem dlaczego uważasz że jest beznadziejny mi się strasznie podoba i nie mogę się doczekać co będzie się działo w następnym .
  • awatar Carrots:*: Ach ta akcja z Niallem... haha xD Cudowna D No.. też muszę przyznać, że się porobiło... Czekam na kolejny rozdział:)
  • awatar Love is all you need :3: Rak ? Biedna .. : c Rozdział jest doskonały , ale nie beznadziejny .. Nie mów tak .. Czekam na następny <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Oczami Harrego.
Już wiem co zrobię. Daruje sobie każdego rodzaju przemowy i zwyczajnie zdam się na los. Wiem, że to dość bez sensu, bo w tym przypadku wydarzyć może się wszystko, ale…no właśnie. Może wydarzyć się dosłownie wszystko, a ja nie chce stracić czasu z Alex na wyżalanie się w łazience. Jest i na pewno będzie ciężko, ale przecież wiedziałem co robię. Tamtego dnia dostałem pod nos parę zapisanych po brzegi kartek. Kazali podpisać, więc bez zastanowienia zrobiłem tak jak chcieli. Czy żałuję ? Szczerze ? W życiu nie winiłem się o nic bardziej niż o to. Ellie stała się przyczyną wszystkich problemów. W pewnym momencie ją pokochałem. W pewnym momencie stała się moim całym światem i powodem do życia. Potem pojawiła się Alex. Była zła. Zła za to, że tak ją skrzywdziłem i po prostu pozwoliłem odejść. Jestem kompletnym idiotą, bo wiem ze mimo wszystko moje kłamstwa nigdy się nie skończą. Walker powiedziałem, że mam kogoś innego i zwyczajnie ją zdradzam…a jaka była prawda ? Podpisałem jakiś cholerny świstek papieru, który zobowiązał mnie do zerwania z nią wszelkich kontaktów i ‘związania’ się z Ellie. Niektórzy powiedzą ‘wysoka, piękna blond modelka-czego chcieć więcej’. Ja chciałem więcej-chciałem Alex.

Usłyszałem jak roześmiani przyjaciele wchodzą do środka. Zbiegając po schodach nerwowo zakładałem biały, pomięty podkoszulek. Alex stała w drzwiach wciąż walcząc z denerwującą kurtką. Ledwo słyszalnym głosem wyszeptałem jej imię, na co dziewczyna zdziwiona odwróciła się w moja stronę. Wymusiłem uśmiech głęboko spoglądając w jej błękitne oczy. Wiedziała na co czekam.
-Nie będę na to patrzył…-zaśmiał się Liam i wepchną resztę do kuchni. Policzki Alex zalały się rumieńcem. Skrępowana wróciła do siłowania się z kurtką. Triumfalnie uśmiechnąłem się pod nosem i podszedłem bliżej zdenerwowanej brunetki.
-Daj, pomogę ci-wypuściła głośno powietrze i pozwoliła dłoniom choć na chwilę odpocząć. Jednym ruchem zrzuciłem z niej ubranie-I co ty byś beze mnie zrobiła, co ?-złączyłem nasze dłonie, a ona podeszła minimalnie bliżej.
-Pomogłeś zdjąć mi zwykłą kurtkę…to nic wielkiego.
- Czy chociaż raz, nie możesz odpuścić ?!-zaśmiała się uroczo i przysunęła jeszcze bliżej.
-Ostatnio byłeś…
-Przepraszam-przerwałem szybko, bojąc się dokąd doprowadzić mogłaby ta rozmowa. Uśmiechnęła się jakby chciała uświadomić mnie, ze nie zamierza drążyć tego tematu. Przejechałem dłonią po jej zarumienionym policzku, odsuwając na bok lekko zakręcone kosmyki włosów. Uchwyciłem jej twarz i delikatnie pocałowałem.
-Nie boisz się, że ktoś nas zaraz zobaczy ?-wyszeptała zabawnie unosząc jedną brew.
-Prawdę mówiąc mam to gdzieś-ponownie splotłem nasze dłonie kierując się w stronę przyjaciół.

Oczami Alex.
Siedzieliśmy w salonie wspólnie oglądając jakąś denną komedię, którą chyba każdy z nas obejrzał ponad tysiąc razy. Jedynym powodem, dla którego tu siedziałam był pyszny popcorn i Styles. To takie dziwne uczucie mieć pewność, ze nie musimy się z niczym kryć. Pewnie czasem będzie brakowało mi tej przyjaźni, jednak…spełnia się właśnie jedno z moich najskrytszych marzeń.
Wszystko byłoby piękne gdyby nie…gdyby nie Niall. Nie chciałam mu o niczym mówić. Miałam wiedzieć tylko ja, a w ostateczności powiadomić resztę.
Blondyn przyjął to…gorzej niż myślałam. Z nikim nie chce rozmawiać, nie patrzy na mnie, a kiedy próbuje zagadać odchodzi. Boje się, ze ktoś to zauważy. Pojawią się niepotrzebne pytania, a ja zwyczajnie nie mam już wymówek.
-Niall…wszystko dobrze ?-zapytała troskliwym głosem Janne. Chłopak spojrzał na mnie zaszklonymi oczami i głośno wypuścił powietrze, powstrzymując łzy. Wszyscy utkwili we mnie wzrok oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.
-Wszystko dobrze…po prostu gorzej się poczułem. Pójdę…pójdę się przespać-wstał i bez słowa ruszył w kierunku swojego pokoju. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale zwyczajnie pobiegłam za nim. Szczelnie zamknęłam drzwi i spojrzałam na wybuchającego płaczem blondyna.
-Nie płacz już. Jestem tu Niall. Słyszysz ?
-Dlaczego mi nie powiedziałaś ?! Dlaczego ?!
-Posłuchaj, sama bardzo ciężko to przyjęłam. Nie karz mi do tego wracać, błagam-przyciągną mnie do siebie i mocno przytulił. Znowu go ranię…znowu.
-Kiedy im powiesz ?
-Nie powiem.
-Co ?! Chcesz ukryć to…
-Niall ! Posłuchaj mnie. Nie chce niczego zmieniać, rozumiesz ? Wszystko pięknie się układa i nie pozwolę sobie...
-Harry musi wiedzieć…!
-Wszyscy zasługują na prawdę, ale nie na prawdę która ich rani. To MUSI zostać miedzy nami. MUSI, rozumiesz ?-spojrzałam na niego wyczekująco, co wywołało tylko więcej łez.
-Przepraszam…ale ja…
-To ja cie przepraszam. Obarczyłam cie swoimi problemami, a ty teraz musisz je ze mną dźwigać. Wybacz-ucałowałam go w policzek i wyszłam prędko wycierając spływające po policzkach łzy. Wszystko jakby nagle powróciło. Badania, wyniki i kolejne problemy do kolekcji.
-Płakałaś ?-usłyszałam stojącego za sobą Louisa.
-Nie, po prostu…ja…nie -wydukałam nie odrywając wzroku od stojącej na stole szklanki soku pomarańczowego.
-Przecież widzę. Ej, co się dzieje ?
-Wszystko dobrze, nie musisz się martwić-odpowiedziałam oschle i dołączyłam do reszty. O czym miałam z nim rozmawiać ? Jeszcze pomyślałby, ze chce wzbudzić jego litość i wylądowałabym na wycieraczce przed drzwiami domu. Kocham Lou, oczywiście, ale cholernie się zmienił i czasem mam wrażenie, że już nieodwracalnie.

Oczami Janne.
Atmosfera stawała się lekko napięta, więc ja i Liam wpadliśmy na genialny pomysł.
-Może się czegoś napijemy ?-krzyknęliśmy jednogłośnie przybijając piątkę.
-Myślałem, ze nie zapytacie-Zayn uśmiechną się cwaniacko i wyjął ze stojącej obok drewnianej komody dwie butelki. Pobiegłam po kieliszki i profesjonalnie ustawiłam je na szklanym stoliczku. Jake przyniósł jakąś starą zakurzona butelkę, a my jak małe dzieci usiedliśmy w małym kółeczku.
-Zero zasad-krzykną Harry i dorwał się do butelki.
-Co ?!-Alex spojrzała na niego wystraszona i wstrzymała zabawę.
-Jest ryzyko jest zabawa.
-I dzieci-wszyscy wybuchli głośnym śmiechem i jednocześnie wprawili butelkę w ruch.

Zabawa trwała w najlepsze. Alkohol lał się strumieniami, a my wcale nie odmawialiśmy. Niall także dołączył, co chyba ucieszyło mnie najbardziej. Byliśmy kompletnie pijani co sprawiało, ze pytania i wyzwania stawały się coraz bardziej…zabawne ? Raczej głupie, ale wtedy rozbawiłaby mnie nawet stojąca szklanka wody.
-Pytanie czy wyzwanie ?
-Wyzwanie-wyparowałam bez zastanowienia. Ze skupieniem patrzyłam na Jake, który cwaniacko uśmiechnął się w stronę blondyna.
-W takim razie zakręcisz butelką, a tego którego wskaże, będziesz musiała pocałować…wiesz, z uczuciem…-Niall zszokowany spojrzał na moją roześmianą twarz. Odpowiedziałam mu szerokim uśmiechem, jakby upewniając ze wszystko będzie dobrze. Chwyciłam poobijaną już butelkę i z całej siły wprawiłam ją w ruch.
A co jeśli nie wylosuje Nialla ?! Chyba nigdy by mi tego nie wybaczył. Spanikowana zamknęłam jedno oko i cierpliwie wyczekiwałam, aż butelka w końcu się zatrzyma. Kiedy zwolniła, moje serce przyspieszyło.
-BOŻE DZIĘKUJĘ-blondyn rzucił się na mnie niespodziewanie i delikatnie ułożył na podłodze. Patrzyłam głęboko w jego błękitne oczy, mając wrażenie że nastała niezręczna cisza. Unosząc powoli moją głowę, zaczął mnie całować. Na początku był to jeden skromny całus, jednak zaraz potem przerodził się w masę namiętnych i agresywnych pocałunków. Byliśmy pijani, więc tak właściwie nie przeszkadzało nam że jesteśmy w gronie przyjaciół którzy komórkami pstrykają upamiętniające zdjęcia.
-Ej, może darowalibyście sobie TE SPRAWY na godzinę 23, kiedy wszystkie grzeczne dzieci już pójdą spać, co ?-śmiała się Alex, usiłując oderwać ode mnie Nialla. Zrezygnowana usiadłam i poprawiłam prawie zdjęty podkoszulek. Upiłam jeszcze parę łyków drinka i ponownie rozpoczęłam zabawę.
-Pytanie czy wyzwanie ?

**

Oczami Alex.
Przez otwarte okno wpadało ciepłe powietrze otulające moje ciało. Poczułam jak ktoś delikatnie przykrywa kołdrą moje odsłonięte barki. Ociężale przewróciłam się na drugi bok i wzdychając głośno spojrzałam na Stylesa, który najwidoczniej nie spał już od dłuższego czasu.
-Nie mogłeś mnie obudzić ?
-Nie miałem serca. Wyglądałaś zbyt uroczo.
-Przestań, bo się jeszcze zarumienię-zaśmiałam się i powoli zsunęłam na podłogę. Chłopak nachylił się nade mną i podnosząc mój podbródek, delikatnie pocałował. Ponownie wdrapałam się na łóżko zmieniając odległość miedzy nami. Położył się wygodnie, a ja siadając obok zaczęłam bawić się jego kasztanowymi lokami.
-Dzisiaj wieczorem musimy wracać…
-Do Londynu ? NO NARESZCIE. Rozumiem, jest tu pięknie, łono natury i inne pierdoły, ale cholernie stęskniłam się za Perrie. Swoja drogą to…dlaczego dopiero wieczorem ?
-No wiesz, nikt nas wtedy nie zobaczy-wydukał lekko zmieszany brunet. Trochę urażona słowami Harrego, odsunęłam się -Nie zrozum mnie źle…
-Za późno. Okej, może nie jestem super blond modelką, ale naprawdę aż tak się mnie wstydzisz, ze pokazujesz się przy mnie jedynie ciemną nocą ?
-Kochanie, to nie tak. Po prostu media…
-Boże, czy ty masz jakiekolwiek życie poza okładkami gazet ?-trochę przesadziłam. Poczułam się głupio, ale chyba nie tak bardzo kiedy myślałam o tym jaki chłopak ma do mnie dystans.
-Walker, nie przesadzaj-odpowiedział oschle i mocno chwycił za moje nadgarstki. Delikatnie pocałował moją dłoń i spojrzał na mnie uśmiechnięty. Już miałam cos powiedzieć, kiedy do pokoju wparowała Ellie. Poprosiła o chwile rozmowy, a ja mimo sprzeciwu Harrego zgodziłam się i wyszłam z blondynką na hol.
-Jeszcze wrócimy do tej rozmowy-usłyszałam za drzwi, po czym szczelnie je zamknęłam.
-Co się stało ?-zapytałam obojętnie, wpatrując się w zdenerwowaną dziewczynę.
-Posłuchaj. Nie będę traciła na ciebie czasu, naprawdę. Powiem co miałam powiedzieć i możesz sobie tam wracać. Styles i tak cie zostawi. Jesteś tylko chwilową rozrywką, nie widzisz tego ? Jestem modelką, zresztą bardzo ładną…a ty wciąż zostaniesz tylko głupią suką. Każdy chłopak cie zdradza, dziwisz się…?-miałam wrażenie, ze powie jeszcze jedno słowo, a dam jej w twarz.
-Harry zdradza cie ze mną. Źle ci z tym…rozumiem…chociaż wiesz, jednak nie.
-Mnie ‘zdradza’ ?! Haha, no zabawne. Dzisiaj, kiedy grzecznie spałaś, mówił cos innego.
-Nie rozumiem…-poczułam mocne ukucie w brzuchu. To nie może być prawda, Styles ciągle był przy mnie…na pewno…
-Biedaczka, taka naiwna. Niedługo odbędzie się wywiad. Styles potwierdzi w nim, ze byłaś tylko…zabawką w jego rękach ? Tak, ślicznie powiedziane. Wczoraj, dzisiaj…świetnie się bawiliśmy. Naprawdę. Zapytaj go, może ci opowie-nie wytrzymałam. Nawet nie wiem jak to się stało, ale po prostu zaczęłyśmy się szarpać. Dziewczyna nie szczędziła sobie siły, ani słów. Wyzywałyśmy się nawzajem, z każdą sekundą bardziej nakręcając. Spanikowany Harry, mocno uchwycił mnie w pasie odciągając do tyłu. Podobnie zrobił Jake z blondynką. Próbowałam się wyrwać, ale brunet trzymał mnie zbyt mocno. Wprowadził mnie do pokoju, głośno trzaskając drzwiami.
____________________________________

BOŻE JAKI DŁUGI. Wybaczcie, po prostu naszła mnie taka wena, że normalnie sdkjgkajsgfjkasg xd
Jestem chora i mam sporo czasu, także....c:

-Chciałam was zaprosić na mojego bloga z imaginami. Większość to prace, których nie wstawiałam na tego bloga, także jeśli jesteście ciekawi do zaglądajcie: http://cause-i-can-love-you-more-thaan-this.blogspot.com/

-Ubiór Alex: http://www.polyvore.com/to_moon_back/set?id=75122156
Ubiór Janne: http://www.polyvore.com/lets_go_crazy/set?id=71969279
  • awatar I ♥ Hooligans: Rozdział jest cudowny teraz to nie rozumiem co jest między Harrym a Alex ,jestem ciekawa na co jest chora i kiedy im powie ale to się chyba wkrótce okaże ;)
  • awatar Back For You ;*: Jezu! Nie lubię Ellie! Pobiję ja! kurde no! -_- super rozdział! chcę następny! ;****
  • awatar just smile.♥: i znowu, czytałam od razu jak dodałaś a nie skomentowałam : ( juz nadrabiam:) tak więc już myślałam że będzie tak pięknie a tu ZNOWU ta Ellie! nie cierpię tej dziewczyny! ciekawe co będzie daleej:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Skoro powitałam was tak oficjalnie, to pewnie domyślacie się, ze mam do *WAS* ważną sprawę.
Może mam jakieś urojenia, może po prostu przesadzam i może to pytanie już was się znudziło, ale dla mnie jest bardzo ważne.
Zauważyłam, ze jest was coraz mniej. Nie mam pojęcia czy to kwestia mojego opowiadania, mojej osoby czy zwyczajnego znudzenia blogiem. NIE, nie zależy mi mi na komentarzach. Chcę po prostu wiedzieć, czy was tracę i czy mogę coś z tym zrobić. Komentarze nie zawsze muszą chwalić. Proszę po prostu żebyście byli ze mną szczerzy. Opowiadanie piszę TYLKO DLA WAS, dla nikogo innego. Wiele wam zawdzięczam, dlatego tym bardziej zależy mi na waszym zdaniu i szczerości.

To jak ?
  • awatar Back For You ;*: Ja czytam! zawsze! ♥
  • awatar Gość: Przestań ! Zawsze bd miała wiernych `fanów` Twojego opowiadania ! W każdym bądź razie ja nią będę zawsze <333
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: Czytam zawsze , ale nie chce mi sie komentowac , bo Twoje opowiadania sa swietne i nie mam zamiaru za kazdym razem pisac tego samego :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Oczami Alex.
-Zayn…bolą mnie nogi…wracajmy-burknęłam zasłaniając oczy przed kolejnym rażącym blaskiem flesza.
-Przestań marudzić i ładnie się uśmiechnij-wywróciłam oczami i przeczesałam opadające na twarz włosy. Mulat zabrał nas na zwiedzanie okolicy. Oczywiście każde możliwe drzewo w tym lesie zostało upamiętnione na zdjęciu. Swoją drogą…skąd on ma ten cholerny aparat…?! Nieważne.


Wciąż martwię się o Stylesa. Rano znalazłam go
zapłakanego w łazience, zamknął się w pokoju i z nikim nie chce rozmawiać….nawet ze mną. Czuje, że ma to coś wspólnego z Lou. Zamyślony krąży miedzy nami, nie odzywając się nawet słowem. Wiem, ze to nie moja sprawa i, że nie powinnam się mieszać…ale tak właściwie nazywam się Alex Walker i we wszystko ZAWSZE się mieszam. Nie wiem jak, ale musze ich ze sobą pogodzić. W końcu to najlepszy przykład prawdziwej przyjaźni, która po prostu ostatnio przeżywa gorsze chwile.

Zrobiło się trochę chłodniej. Wiatr stał się dokuczliwy, a nasze nosy przybrały kolor czerwony. Pałętaliśmy się bez celu, śmiejąc i wygłupiając jak za dawnych czasów. Jedyną osobą, która milczała był Louis, ale do tego zdążyliśmy już przywyknąć.
-Zimno ci ?-zapytał Jake zdejmując z siebie swoją wielgaśną czarną bluzę. Faktycznie. W cienkiej bluzce na ramiączkach nie czułam się najlepiej.
-Dziękuję-chłopak uśmiechną się uroczo, z zaciekawieniem przyglądając się mojej twarzy. Przeczesał swoje potargane włosy i nie chcąc odpuścić uchwycił moje dłonie.
-Czym się tak martwisz, co ?
-Daj spokój…ile razy mam powtarzać, że nic się nie dzieje ?
-Ej, ej. Jestem twoim przyjacielem, mówimy sobie wszystko TAK ? Chodzi o Stylesa ? To przez to nie chciał z nami wyjść ?
-Nie mam pojęcia…może zrobiłam coś źle. Do jutra mu przejdzie, zobaczysz.
-Jemu tak, ale czy Louisowi, nie jestem już taki pewien-oboje zwróciliśmy wzrok na chłopaka, który zamyślony wszedł w ogromne drzewo stojące przed nim. Cicho zachichotałam, szybko usiłując zmienić temat.

Oczami Nialla.
Szedłem właśnie obok najpiękniejszej dziewczyny na świecie, dookoła ani jednego dziennikarza który mógłby zrobić nam zdjęcie…Możliwe ? Widocznie tak. Jej długie czarne włosy delikatnie unosiły się z wiatrem. Małe kosmyki opadały na bladą twarzyczkę, zasłaniając przy tym urocze zielone tęczówki. Pełne czerwone usta, uśmiechały się w moją stronę. Mówiła coś, ale ja jakbym wcale nie słyszał jej słów. Tak bardzo zatraciłem się w jej nietypowej urodzie, że zwyczajnie straciłem rachubę czasu.
-Horan…NIE SŁUCHASZ MNIE.
-Wiem.
-Słucham ?-zapytała oburzona i wyrwała swoją dłoń z uścisku.
-Gdybyś była chociaż ciut brzydsza, może byłoby to łatwiejsze-jej policzki zalały się rumieńcem, a na twarzy pojawił się niewidoczny uśmiech.
-Mówiłeś coś ? Bo ja słyszę tylko podmuch wiatru !-krzyknęła i udała zdziwioną. Roześmiany uniosłem ją w ramiona i namiętnie pocałowałem. Wplotła swoje dłonie w moje blond włosy i lekko przygryzła dolną wargę.
-Wracajmy już-szepnąłem nie odrywając od niej wzroku.
-Nie ma takiej opcji !-krzykną stojący za mną Liam. Przerażony podskoczyłem i zrzuciłem Janne na ziemie.
-Cholera ! Przepraszam…-dziewczyna popatrzyła na mnie wrogo i odwróciła się w moją stronę plecami.
-Wracaj sobie sam.
-Księżniczka potłukła sobie tyłeczek ?-parsknąłem głośnym śmiechem, na co dziewczyna szybkim krokiem ruszyła w stronę Alex. Dopiero po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że dziewczyna tylko żartowała a ja zrobiłem z siebie kompletnego idiotę.
-Janne…
-Daj spokój. Zaraz jej przejdzie- podsumował Louis, po przyjacielsku poklepując mnie w plecy. Głośno westchnąłem i dołączyłem do roześmianych przyjaciół.

Oczami Alex.
Po pewnym czasie las zaczął znikać. Na drodze napotykaliśmy coraz mniej drzew, a nad nami rozpościerać zaczęło się bezchmurne niebo. Zdziwieni stanęliśmy w miejscu rozglądając się dookoła.
-O cholera…-wyszeptała Ellie i wskazała na ogromny dom stojący tuż za nami. Wyglądał na dość stary i zaniedbany. Wysokie ściany obrosły roślinnością, podobnie jak pozostałości po wybitych oknach. Wyglądał trochę jak psychiatryk z horroru, w którym giną wszyscy bohaterzy…Na sama myśl wzdrygnęłam.
-Chodźcie, rozejrzymy się-zaproponował Zayn i ruszył do przodu pstrykając kolejne zdjęcia.
-Zayn…CZY CIEBIE DO KOŃCA-westchnęłam głośno i darowałam sobie dalszą przemowę. Powoli ruszyłam za przyjaciółmi, którzy w przeciwieństwie do mnie świetnie się teraz bawili.
Przeszłam przez ramę drzwi, które najwidoczniej zostały skradzione i rozejrzałam się po kątach. Dom był PRZERAŻAJĄCY. Ściany zostały okropnie ozdobione różnego rodzaju rysuneczkami. Podłoga (a raczej jej pozostałości) niemiłosiernie skrzypiała. Złapałam się przymocowanej deski, która najwidoczniej miała służyć jako poręcz i ostrożnie weszłam na górę. Boże…Gdyby Styles mnie teraz zobaczył…
-Patrzcie co znalazłem-krzykną rozbawiony Louis wymachując w powietrzu jakimiś majtkami…zaraz…to chyba…tak, to stringi.
-Haha. Sprawdź jaki rozmiar, może akurat będą pasowały na Eleaonor-wszyscy wybuchli głośnym śmiechem, opadając na stojące pośrodku wielkiego pokoju łoże.
-Właściwie to ładne miejsce…
-Pewnie ! Jeśli nie liczyć przerażających ścian, wybitych okien i obrzydliwego koloru stringów, może coś by z tego było-burknęłam i zmęczona ułożyłam głowę na kolanach Liama.
-Alex…możemy porozmawiać ?-zapytał Niall nie odwracając wzroku od podłogi. Janne popatrzyła na mnie pytająco, a ja udając że tego nie zauważyłam, wyszłam za zamyślonym blondynem-Okej…jesteśmy już dość daleko…
-Wciąż nie wiem co się dzieje…
-Musisz obiecać, ze będziesz ze mną szczera, dobrze ?
-Niall, ale…
-Walker !
-Dobrze, dobrze-wywróciłam oczami i związując włosy w niedbałego koka, usiadłam na małym krzesełku, które stało niedaleko nas.
-Posłuchaj. Ostatnio szukałem swojej gitary i…przez przypadek znalazłem to-blondyn wyją pomiętą kopertę z kieszeni i pomachał nią przed moim nosem. Zamarłam-To wyniki jakiś badań…twoje wyniki Alex. Nie czytałem tego, bo wolę usłyszeć to z twoich ust. CO TO DO CHOLERY JEST ?


-Nic takiego-poczułam jak po moich policzkach spływają pojedyncze łzy. Nerwowo wytarłam je rękawem bluzy.
-Miałaś być ze mną szczera. Słuchaj, przyjaźnimy się.
-To nie ma nic do rzeczy. Uwierz. Nie powinieneś był tego znaleźć-zmieszany zaczął otwierać kopertę. Zwinnie wyrwałam ją z jego rąk i podarłam na małe kawałeczki, wybuchając głośnym płaczem. Horan patrzył na mnie zdziwiony i nie wiedział co powiedzieć.
-Co tu się dzieje…?
-Ja nie mam na to wpływu rozumiesz ?! Nie mogłam wam powiedzieć, nie teraz, nie dzisiaj. Wiem, że Harry mnie kocha i dlatego nie chce go ranić. Proszę, daj mi spokój-próbowałam odejść, ale Niall szybkim ruchem odwrócił mnie w swoja stronę.
-A jeśli przysięgnę ci, że nikomu nie pisnę ani słówka…?

______________________________________

Utknęłam w domu. Śnieg zasypał całą drogę, do tego stopnia, że ja i wszyscy moi sąsiedzi jesteśmy uziemieni chyba do końca życia. Stąd właśnie nowy beznadziejny rozdział.
Wyobrażacie sobie, że niedługo miną 300 dni mojego bloga ? o.o xx

Ubiór Alex: http://www.polyvore.com/nerd/set?id=71943870
  • awatar Gość: Ja tylko jestem ciekawa jednej rzeczy.. JAKIE TO SĄ WYNIKI ?! Rozdział, jak zawsze Z.A.J.E.B.I.S.T.Y <33
  • awatar I ♥ Hooligans: Ooo jak fajnie że dodałaś i dużo ciekawych rzeczy się dzieje Alex jest na coś chora no to sprawy się komplikują ciekawe co będzie dalej :)
  • awatar σηє ∂ιяє¢tιση: Świeeeetneee ! Kocham jak piszesz ! ;D! Co jest?! Jaka choroba?! Dodawaj nowyy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Oczami Alex.
Ze snu wyrwał mnie ogromny ból głowy. To nie pierwszy raz, kiedy tej nocy budzę się właśnie z tego powodu. Zmęczona wygodnie usiadłam na łóżku i starannie przeczesałam opadające na twarz włosy. Delikatnie uchyliłam zmęczone powieki i chwyciłam za stojącą obok szklankę wody. Upiłam parę łyków i niechętnie zwiesiłam nogi wzdłuż łóżka. Nienawidzę poranków. Wczesne wstawanie nie jest moją dobrą stroną chyba od zawsze.
Uniosłam się na nogi w tym samym momencie czując jak żołądek z całą jego zawartością cofa się ku ‘wyjściu’. Spanikowana chwyciłam za siatkę leżącą gdzieś obok i opadłam na kolana.
-Cholera !
-Przepraszam, nie widziałem że wstałaś- przerażona oparłam się o ścianę wzrokiem szukając osoby, która za mną rozmawia. Dopiero po pewnym czasie dostrzegłam siedzącego na łóżka Stylesa.
-Co ty tu robisz ?!-wydarłam się i zakryłam dłońmi twarz.
-Spokojnie, nie krzycz tak-chłopak wstał i podszedł tak blisko, że w końcu mogłam dostrzec jego twarz.
-A ty nie darłbyś się gdybyś zobaczył mnie prawie nagą w twoim pokoju?!
-Krzyczałbym, ale chyba raczej z zachwytu i radości-zabawnie poruszył brwiami, na co ja z całej siły uderzyłam go w ramię. Nachylił się i namiętnie wpił w moje usta. Od razu odepchnęłam go od siebie z trudem wstając na nogi.
-Wiesz, z tego co wiem przyjaciele tak nie robią…
-Nie mów mi, że tego nie…
-Zaczynasz mówić jak Jake-związałam włosy i ruszyłam w stronę łazienki. Kiedy tylko próbowałam zamknąć drzwi, Styles wparował do środka.
-Mam rozumieć, że nic nie pamiętasz…? No wiesz…Z wczoraj ?
-A POWINNAM ?
-O taaak…-przerażona wlepiłam w niego oczy i czekałam na jakikolwiek znak. Uśmiechną się chytro i agresywnie przyciągną w swoją stronę. Kiedy dotkną mojego ciała myślałam, że zaraz się rozpłynę. Dobrze wie jak na mnie działa…
-Harry…Odsuń się…natychmiast.
-Nie dzisiaj-wyszeptał i delikatnie pocałował mnie w czoło. Próbowałam się ruszyć ale zbyt mocno mnie trzymał.
-Czy mam rozumieć, że właśnie mnie molestujesz ?!-wybuchłam śmiechem i oplotłam dłonie wokół jego szyi.
-Skoro chcesz…-jego dłonie powędrowały delikatnie za nisko, więc szybko odskoczyłam i wystawiłam przed siebie dłoń.
-Ale nie powiedziałam, że chce…-zaśmiałam się jak głupia idiotka (można powiedzieć, że coś na wzór Ellie) i wypchnęłam loczka z łazienki.
-A otworzysz jak ci powiem, ze mam dla ciebie niespodziankę ?-przywarłam głowę do drzwi wsłuchując się w niespokojny oddech chłopaka. Po pewnym czasie uchyliłam je lekko i głęboko spojrzałam w zielone oczy Harrego.
-Więc co to takiego…?-chwycił mnie za dłonie, powoli zbliżając się coraz bliżej i bliżej.
-Podjąłem decyzję…Koniec krycia się i udawania. Oboje dobrze wiemy, że tego co nas łączy nie pozbędziemy się tak łatwo. Opcja przyjaciół chyba dawno temu wypadła z gry…Przepraszam, ze tyle musiałaś na to czekać-serce waliło mi jak opętane.

Oczami Harrego.
-Co masz na myśli ?
-Dzisiaj porozmawiam z Ell. Opowiem jej…o nas-patrzyła na mnie jak chyba nigdy wcześniej. Jej zaszklone oczy zaczęły się zamykać, a po policzkach spłynęło parę słonych łez. Wtuliła się we mnie mocno, jak gdyby bojąc się o to ze zaraz jej ucieknę. Cisza objęła całe pomieszczenie. Z początku wydawało mi się to urocze, jednak kiedy uścisk stawał się lżejszy, a Alex jakby opadła na moje ciało przerażony odciągnąłem ją od siebie. Przed oczami przeleciały mi wszystkie chwile, kiedy znalazłem ja właśnie taką w lesie…bladą i jakby bezwładną. Wystraszony ułożyłem ja na łóżku.
-Alex ?! Alex ! Poczekaj zaraz…
-Spokojnie..- wydukała i delikatnie ścisnęła moja drżącą dłoń-Po prostu źle się poczułam…już dobrze…
-Poczekaj ja…-próbowałem wstać, ale natychmiast mnie powstrzymała.
-To przez to, że tyle wypiłam…już dobrze…-szeptała, a ja kładąc dłonie na jej policzkach, delikatnie zacząłem ją całować. Miałem wrażenie, że jej ze mną nie ma…że jest jak powietrze…czuję je, ale nie mogę dotknąć.

Oczami Janne.
Leżałam spokojnie, opierając głowę o tors blondyna. W pokoju panowała głęboką cisza, którą czasem przerywały śmiechy zza ściany.
-Niall...Czy między nami coś się zmieniło...?-chłopak spojrzał na mnie zaniepokojony i delikatnie uchwycił dłońmi moje zaczerwienione policzki.
-O czym ty mówisz ?!
-Ostatnio często znikasz, nie spędzamy ze sobą ani chwili czasu...po prostu pomyślałam...
-Że kogoś mam...?-pokiwałam twierdząco na co Horan wybuchł głośnym ironicznym śmiechem. Uderzyłam go w ramie, próbując jednocześnie skłonić do zaprzeczenia moim wymysłom. Wiem, że mnie kocha jednak...od pewnego czasu...po prostu chciałabym to od niego usłyszeć.
Za nim się spostrzegłam leżał tuż nade mną. Oparł dłonie na łóżku i wyczekująco patrzył na moje czerwone, pełne usta.
-Co mogę zrobić żeby cie przekonać ?
-No nie wiem...Jakieś propozycje ?-zaśmiałam się cicho i lekko uniosłam głowę. Był tak blisko jak nigdy...
-Wiesz...moja głową jest pełna pomysłów...szczególnie kiedy jesteś tak blisko...-nie wytrzymałam. Oparłam dłonie na jego plecach i sprzedałam jednego, krótkiego całusa. Zasmucony usiadł na brzegu łóżka.
-Wszystko dobrze...?-byłam zdziwiona, że tak szybko odpuścił.
-Masz rację...Coś się zmieniło...Powinniśmy...Powinniśmy się rozstać-poczułam jak po moich policzkach spływają łzy-Janne...muszę ci coś powiedzieć...JESTEM GEJEM.
-Co ?!-krzyknęłam przerażona. Chłopak podbiegł i zatopił swoje usta w moich.
-Żałuj, że nie widziałaś swojej miny...-chciałam krzyczeć, piszczeć i uderzyć go jak nigdy, ale nie mogłam zdecydować się co zrobić w pierwszej kolejności. Uniósł mnie w ramiona i delikatnie przywarł do siebie. Kiedy już mieliśmy kontynuować przerwany przez Nialla pocałunek...do pokoju wparował Louis cały czerwony że złości.
-NATYCHMIAST DO MNIE-krzykną i spojrzał na nas wrogo. Od pewnego czasu, nie mogę go poznać…zmienił się.
-Co się…-zaczął blondyn, jednak Lou tak szybko wyprowadził go z pokoju że nie zdążył nawet zabrać głosu. Zdziwiona usiadłam na łóżku i wyjrzałam przez okno. Po szybie spływały strumienie deszczu, a czarne chmury przysłoniły chyba cały Londyn. Westchnęłam głośno i w ciszy zeszłam na dół.

Oczami Harrego.
Siedzieliśmy w piątkę w pokoju wymieniając się nerwowymi spojrzeniami. Wiedziałem, że Louis zrobił zebranie z jakiegoś ważnego powodu…tylko ze względu na takie odprawialiśmy nasze ‘narady’. Głęboką ciszę przerywał jedynie stukający o szybę deszcz.
-No więc co to takiego ważnego…?-zaczął Niall i spojrzał wyczekująco w naszą stronę.
-A wiec twój kochany przyjaciel Harry wymyślił sobie, że oleje cały świat i złamie obiecaną obietnicę-krzykną Tomlinson gestykulując każde wypowiedziane słowo.
-O co ci chodzi ?! W końcu mam szansę normalnie żyć, a ty zwyczajnie mi to zabierasz ?!-nie wytrzymałem. Zbyt długo trzymałem to w sobie. Staliśmy naprzeciwko siebie wydzierając się najgłośniej jak tylko potrafimy.
-Dobrze wiesz Styles jaka była umowa. Nie próbuj nawet tego zmieniać ! Masz być z Ellie choćby nie wiem co, ROZUMIEMY SIĘ ?!
-Mam być taki jak ty i Eleaonor ?! Mam okłamywać wszystkich dookoła, bo ‘taka jest cena sławy’ ?!
-Dajcie spokój…-Zayn próbował nas uspokoić jednak zbyt bardzo byliśmy nakręceni.
-DOBRZE WIESZ, ŻE JĄ KOCHAM.
-Mnie nie okłamiesz-widziałem jak głęboko dotknęły go moje słowa...chciałbym przeprosić, przytulić go, jednak tym razem sprawy zaszły stanowczo za daleko.
-Posłuchaj. Chcesz rozwalić wszystko co mamy ?! PROSZĘ BARDZO, ALE POTEM NIE PŁACZ JAK NIEDOKARMIONY BAHOR OKEJ ?! Mam dość twoich humorków. Posłuchaj mnie teraz uważnie. Menadżer wpadł w szał, po prostu mało brakowało żeby tu nas odwiedził. Jak zawsze broniłem twojego tyłka, wiec nie wolno ci tego spieprzyć rozumiesz ?! Za dwa tygodnie odbędzie się wywiad. Potwierdzisz w nim, że nigdy nic nie czułeś do Alex i te plotki wyssane są z palca. Powiesz też, że kochasz Ground, a nieznajoma tylko wam to utrudnia…a przede wszystkim powiesz…że nigdy się już z nią nie spotkasz-w pokoju zapadła cisza. Wszyscy zszokowani patrzyli na Louisa i wręcz nie mogli uwierzyć, że to powiedział. Myślałem, ze…że jest moim przyjacielem…że chce dla mnie jak najlepiej.
Zacisnąłem pięści i ledwo powstrzymując łzy wyszedłem z pokoju. Słyszałem jak chłopaki mnie nawołują, słyszałem jak próbują to wszystko ratować, słyszałem jak przekonują Lou…a także słyszałem jego odmowę. Stojąca na korytarzu blondynka uśmiechnęła się do mnie tak jakby chciała powiedzieć, że jak zwykle wygrała. Wszedłem do łazienki i zamykając szczelnie drzwi, zjechałem po ścianie rycząc jak małe dziecko, które nie dostało obiecanej zabawki.

Nagle usłyszałem delikatne pukanie do drzwi.
-Harry…wszystko dobrze ?-kiedy usłyszałem jej słodki, troskliwy głos jeszcze bardziej zalałem się łzami. Wziąłem głęboki wdech i otarłem policzki.
-Tak tak.
-Płakałeś ?! Harry…otwórz…!
-Wszystko dobrze, po prostu bardzo bardzo cie kocham-otworzyłem drzwi i pozwoliłem by brunetka usiadła obok mnie.
-Ja ciebie tez-na jej bladych policzkach ukazały się rumieńce. Delikatnie ścisnęła moją drżącą z nerwów dłoń. Przyciągnąłem ja do siebie i mocno ścisnąłem. Łzami moczyłem jej przykrótki podkoszulek.
-Wszystko dobrze. Będzie dobrze-wyszeptałem i delikatnie pogładziłem jej długie, kasztanowe włosy.
-Nie płacz już, proszę.
-Przepraszam, już nie będę-jeszcze mocniej przywarłem ją do siebie, tak jakbym pragną tego od zawsze.

Dlaczego ?! Dlaczego kiedy nagle mam ją tak blisko ?! Dlaczego akurat teraz kiedy jestem w stanie naprawić swoje błędy ?! Nie pozwolę sobie zranić ją kolejny raz…nawet nie biorę tego pod uwagę. W moich dłoniach jest taka delikatna. Wiem, że to silna, zwariowana i nieobliczalna dziewczyna, ale przy mnie jest inna…jakby…’lepsza’.
Zawsze bałem się, że cos jej się stanie. Zawsze kiedy stawałem przed kamerami, na scenie, miałem wrażenie że kurczowo trzyma moją dłoń by dodać mi odwagi. Opowiadałem o tym chłopcom…opowiadałem o tym Louisowi. Zawsze radził mi biec za marzeniami, iść za sercem, a teraz…?! Każe popełnić mi największy błąd życia. On i Eleaonor. Połączył ich Modest, a teraz darzą się miłością nieznaną nawet mi. Chyba wydawało mu się że ja i Ellie będziemy tacy sami. Właściwie też miałem takie odczucie, jednak nie dostrzegałem pewnej różnicy…wciąż łączył nas tylko Modest i media.

_________________________________________

Trochę przymuliłam, wiem xd
Jak tam u was ?
Ja np. wróciłam właśnie z przedłużonych ferii z BUKOWINY TATRZAŃSKIEJ!♥

Postaram się coś jeszcze jutro napisać, ale nic nie obiecuję. TO DO ZOBACZENIA.
  • awatar Team Sparia: super blog, zapraszam do mnie
  • awatar Back For You ;*: o jaaa...Jaki Louis ;o Harry i Alex muszą być razem noo! wszystko musi być dobrze ! genialny rozdział. ;* nie mogę doczekać się kolejnego ;**
  • awatar nando's™: JEZU. AHDUISFK *.* ŚWIETNY! <3 KOCHAM TWOJE OPOWIADANIE. KOCHAM JAK PISZESZ. JESTEŚ ŚWIETNA! *_*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 


Oczami Harrego.
Serce wali mi jak szalone. Wołam ją, ale ona nie odpowiada. Mimo, że tak bardzo chcę iść dalej…nogi powoli odmawiają posłuszeństwa. Z Janne jest gorzej. Cała blada ledwo stawia kroki. W pewnym momencie zaproponowałem byśmy wrócili, jednak ona bez słowa tylko przyspieszyła. Teraz widzę jak bardzo podobna jest do Alex…obie są cholernie uparte.
-Harry…-wyszeptała wysuwając drżącą ze strachu dłoń przed siebie-Czy to…-bałem się sprawdzić. Deszcz spływał po mnie strumieniami, a ja jak gdyby nigdy nic wpatrywałem się w leżące przede mną sine ciało. Janne płakała i spanikowana z krzykiem podbiegła do dziewczyny. Drącymi dłońmi odsunęła włosy, które opadały na jej twarz. Przymknąłem powieki. Wyobraziłem sobie, że stoi obok mnie i chwyta za dłoń bym aż tak bardzo się nie bał.

Z transu wzbudził mnie głośny pisk Janne. Zacisnąłem pięści i poczułem jak po moich policzkach spływają łzy. Nie wiedziałem co mnie czeka. Zaczęły kierować mną emocje…miałem wrażenie, że zatrąciłem się w tym wszystkim.
-Powiedz, ze to nie ona…-wydukałem i jeszcze mocniej zacisnąłem pięści. Odpowiedziała ciszą, co chyba zabolało mnie najbardziej. Uniosłem głowę i spojrzałem w zachmurzone niebo. Deszcz spływał po moich policzkach razem ze łzami-Powiedz, że to nie ona !-krzyknąłem i przeniosłem wzrok na siedzącą dziewczynę. Trzymała na kolanach ciało i delikatnie gładziła jej twarz. Zacząłem kląć i krzyczeć jak opętany. Janne jak zahipnotyzowana wciąż mówiła do bezwładnej dziewczyny.
-Harry…
-Nic…nic nie mów-wydukałem obsuwając się na ziemię.
-Ona chyba żyje…
-Przestań…
-Rozumiesz mnie ?! Chyba straciła przytomność !-otarłem twarz i szybko uniosłem w ramiona bladą brunetkę…była taka delikatna. To tak jakbym bał się jej dotknąć…Pogładziłem jej długie kasztanowe włosy i mocno przytuliłem do siebie.
-Wiesz którędy wracać…?-wydukała przez płacz Janne.
-Spokojnie, ja też się wystraszyłem. No już, nie płacz-delikatnie pocałowałem ją w czoło i wskazałem w którym kierunku powinniśmy iść.

Oczami Nialla.
Kiedy tylko usłyszeliśmy jak otwierają się drzwi, szybko zerwaliśmy się na nogi. Strasznie się martwiłem, szczególnie że bez słowa zginęła też Janne.
-Szybko ! Dajcie mi jakiś koc-krzykną Harry i ułożył siną brunetkę na kanapie. Wszyscy byli cali mokrzy, ale Alex wyglądała wręcz…przerażająco. Stałem jak wryty i patrzyłem jak brunet zdejmuje z niej mokre ubrania.
-Co się tam do cholery działo ?!
-Straciła przytomność…
-Musimy jechać do szpitala ! NATYCHMIAST.
-Najbliższy lekarz mieszka godzinę stąd. Spokojnie, jest przemarznięta, zaraz powinna się obudzić-poklepała mnie po plecach Janne i delikatnie przyciągnęła do siebie. Wtuliłem się w jej zimne ciało i patrzyłem na śpiącą Alex…podobnie jak wszyscy zebrani w salonie.

Oczami Harrego.
Mijały godziny, a Alex wciąż nie wzbudziła się za snu. Za cokolwiek się nie zabrałem, wszystko lądowało z hukiem na podłodze. Ellie próbowała mnie jakoś pocieszać i zwrócić na siebie uwagę, jednak teraz była ostatnią osobą z którą chciałem rozmawiać.
-Harry !-zawołał roześmiany Zayn, na co ja jak oparzony ruszyłem za jego głosem. Kiedy wszedłem do salonu wręcz zaniemówiłem. Siedzieli na kanapie i oglądali jakąś denną komedię. Mój wzrok zatrzymał się jednak na owiniętej w koc Alex, która lekko rozbawiona zakrywała się jeszcze bardziej.
-Cholera jasna ! Walker ! CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ ?!-Liam wyłączył telewizor i spojrzał na mnie jak na psychopatę…faktycznie…mówiłem odrobinę za głośno-Wyszłaś w środku nocy jak gdyby nigdy nic bez słowa, a ja odnajduje cie w środku lasu prawie martwą ! Wiesz jak nas wystraszyłaś ?! Myślałem, ze umarłaś rozumiesz ?! Wiesz jak się bałem ?!-z każdym słowem wydzierałem się jeszcze głośniej-Dlaczego mi to zrobiła co ?! Tak mnie nienawidzisz za to, że nie mogę z tobą być ?!
-Co ?!-zdenerwowana Ground podniosła się na nogi i spojrzała wrogo w stronę wystraszonej Alex.
-Zamknij się Ellie, nikt nie pytał cie o zdanie. Na czym to ja…a tak…Wiesz jak się wtedy czułem ?! JAK GDYBYM W PARE SEKUND STRACIŁ DOSŁOWNIE WSZYSTKO. Jak mogłaś ?! JESTEŚ NIEODPOWIEDZIALNA-nie zważając na to co mówię Alex wstała i mocno wtuliła się we mnie. Z początku nawet nie próbowałem jej objąć, jednak kiedy zdałem sobie sprawę że znowu ją odzyskałem…prawie ją przygniotłem-Nigdy…NIGDY więcej.
-Przysięgam-wyszeptała i wróciła na poprzednie miejsce.
-I co ?! TO KONIEC ?! TYLE ?!
-Harry…poszłam dla nas po piwo, znalazłam w lesie jakiś sklepik i zaraz potem ruszyłam w stronę domu. Dalej nie pamiętam nic.
-Obiecaj mi, tu przy wszystkich, ze kiedy wrócimy pójdziesz na badania.
-Harry…
-OBIECAJ !
-DOBRA, DOBRA, OBIECUJE-krzyknęła i rozbawiona tym wszystkim ponownie włączyła telewizor.
-Jesteś chora psychicznie.
-Też cie kocham-moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Miałem ochotę wstać i ją pocałować. Wszyscy patrzyli na mnie i oczekiwali jakiejkolwiek reakcji…nie doczekali się. Usiadłem wygodnie i wtuliłem się w blondynkę. Alex spojrzała na mnie czerwonymi od płaczu oczami i jakby nieobecna pozwoliła by siedzący obok Jake mocno wtulił się w nią, przyciągając w swoją stronę.
„Pomóż mi…”
„Wybacz…”-moje i Ellie dłonie splotły się. Znużony oparłem głowę na jej kolanach i lekko zmrużyłem powieki.

Oczami Liama.
Wczoraj napięcie wręcz unosiło się w powietrzu. Kiedy wstałem byłem pewny, że na dole czeka mnie trzecia wojna światowa…o dziwo…myliłem się. Kiedy tylko wszedłem do kuchni…zaniemówiłem. Wszystko upaprane było w mące, jajkach i chyba wszystkim co MIELISMY jeszcze w lodówce.


Nagle po mieszkaniu rozległ się głośny pisk dziewczyny. Przerażony wbiegłem do łazienki i spojrzałem na rozbawionego Zayna, Jake i Nialla którzy usiłowali wsadzić Alex do pełnej wody wanny. Zaczęła drzeć się i śmieć jak opętana.
-CO WY WYPRAWIACIE ?!-wydukałem oszołomiony i spojrzałem na czwórkę pijanych przyjaciół.
-Liam ?!
-Naprawdę Zayn…? Aż tak dziwi cie mój widok ?-zapytałem roześmiany i pomogłem dziewczynie stanąć na równe nogi. Chwiejąc się ruszyli do salonu gdzie czekali już na nas wszyscy.
-Możecie mi powiedzieć dlaczego drzecie te mordy ?!-krzyknęła czerwona ze złości Ellie. Byłem tak właściwie pewien, ze nie powinna zadawać im takich pytań…kiedy są w tym…stanie. Alex wstała z podłogi i powoli podeszła do blondynki.
-Kochanie…
-Odpuść sobie Alex…-Harry odepchną ją do tyłu, na co Jake roześmiany podszedł bliżej i objął brunetkę w pasie.
-Słoneczko, nie spinaj się tak bo ci majteczki pójdą…a chyba byśmy tego nie chcieli-Alex usiadła na kanapie i podobnie jak Niall zajęła się dalszym popijaniem piwa.
-Harry…Nie poznaje cie…Jeszcze wczoraj wydawało mi się, ze twoim celem jest Alex…Wow, niezdecydowany z ciebie chłopak…-zaśmiał się drwiącym głosem na co Harry zrobił krok wprzód. Wiedziałem, że zaraz skończy się szpitalem wiec szybko zainterweniowałem.
-Skończcie. Styles, sam widzisz w jakim są stanie.
-Alex, musimy porozmawiać-burkną i chwytając agresywnie dziewczynę za dłonie wyprowadził na górę.

Oczami Harrego.
-Co ty wyprawiasz…?-wyszeptałem i szczelnie zamknąłem drzwi od sypialni.
-Dobrze się bawię ! Styles, cos spięty jesteś ostatnio. Chodź, naleje ci coś-nic się nie zmieniła. Zawsze kiedy pije, to pije porządnie i tak że nazajutrz nie pamięta dosłownie nic.
-Uspokój się-nie ukrywam, ze wykorzystałbym tą sytuację w pewien sposób…ale nie wolno mi…jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-O co ci chodzi ? O Ellie ? Wybacz, ale nawet dla ciebie nie jestem w stanie jej pokochać…Czekaj, czekaj. Chodzi o Jaka ! JESTEŚ ZAZDROSNY.
-Nieprawda ! Po prostu uważam, że przesadzasz. Stać cie na coś więcej.
-Na przykład na ciebie ?-zaniemówiłem.
-Nie o to chodzi, dobrze o tym wiesz. Co stało się…tamtego wieczoru…kiedy ty…
-To nie twoja sprawa-odpowiedziała sucho i skierowała się w stronę drzwi. Natychmiast zagrodziłem jej przejście i spojrzałem wyczekująco prosto w jej błękitne oczy.
-Wiesz, ze mi możesz powiedzieć wszystko …
-Tak, wiem. Teraz chodźmy się napić !-krzyknęła rozbawiona i chwiejąc się na boki ponownie próbowała przejść.
-Alex ! Czy do ciebie dociera to co mówię ?! Jake jest…
-Styles !-krzyknęła i odepchnęła mnie na bok-Jesteśmy TYLKO przyjaciółmi ! Nie możesz mi dyktować jak mam żyć i oddychać. Jeśli zechcę być z Jakem…to będę, a tobie nic do tego.
-JESTEŚ TAKA UPARTA.
-Może i tak, ale przynajmniej wiem czego chcę.
-Mam do tego poważne wątpliwości-dziewczyna dalej jakby nie kontaktując wpatrywała się z uśmiechem w drzwi.
-Harry…mam potrzebę się czegoś napić i zrobię to z tobą czy bez ciebie-nie wytrzymałem. Poczułem jak coś we mnie pękło. Stała przede mną jak gdyby nigdy nic. W przykrótkim podkoszulku, szarych krótkich spodenkach i niedbale związanych włosach. Wyglądała tak…YHG pięknie. Nie potrafiłem nad sobą zapanować. Agresywnie chwyciłem ją w pasie i przyciągnąłem do siebie tak blisko, że nasze oddechy się zrównały. Patrzyła na mnie przerażona i jakby czekała na kolejny krok. Mocno przywarłem ją do ściany i zacząłem namiętnie całować. Nawet nie protestowała…
-Stęskniłem się za tobą.

Wiem, że pewnie następnego dnia nie będzie nic pamiętać. Wiem, że w tym momencie zachowuje się jak łajdak, ale ja…ja nie potrafię nad tym zapanować. Nawet gdybym bardzo się starał nie potrafię tak po prostu wymazać jej ze swojej pamięci.

_________________________________________

NO I PATRZCIE JAKI DŁUGI ROZDZIAŁ xd (przynajmniej dłuższy niż zawsze).
Trochę kiepski, ale ostatnia scena wręcz maghjsgajgjh TAK SIĘ WCZUUUUŁAM ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Wiecie, kiedyś kiedy zakładałam tego bloga myślałam "Co ty robisz...tylko się ośmieszysz". Na początku pisanie i wczuwanie się w bohaterów było niezawodną receptą na nudę i ucieczkę od rzeczywistości. A teraz ?! A TERAZ TO JA MAM 10 000 ODWIEDZIN I WSPANIAŁYCH CZYTELNIKÓW ZA KTÓRYMI STOJĘ MUREM. Mówiłam wam jak was kocham ? Pewnie z jakieś 696969 razy, ale powiem to jeszcze raz...KOCHAM WAS. Bez was to wszystko nie miałoby sensu, jesteście i czuwacie, komentujecie, zachęcacie...NO PO PROSTU NAJLEPSI LUDZIE NA ŚWIECIE. Bardzo, bardzo, BARDZO was kocham i mam nadzieję, ze jeszcze ze mną wytrzymacie ♥
  • awatar .little things.: @nieznajoma...: Staram się, ale to nie jest takie proste :c Wiem, że byłoby więcej odwiedzin ale weszłam w wyższy poziom szkoły co oznacza więcej nauki i zajęć :c Nawet nie wiesz ile dałybym za chociaż trochę więcej czasu dla was :c
  • awatar Gość: Kochana, dodawaj szybciej rozdziały, to liczba czytelników będzie rosła , a nie malała. Im częściej będziesz dodawać rozdziały, tym więcej osób będzie czytać i komentować. POSTARAJ SIĘ...
  • awatar I ♥ Holigans: ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Oczami Alex.
Kocham tego typu poranki. Kiedy to cały świat kąpie się w blasku słońca, a ja spokojnie siedzę na tarasie popijając gorącą herbatę i czytając książkę. Rzadko na takie przyjemności mamy czas. Żyjemy w ciągłym biegu martwiąc się o to co będzie i jak damy sobie z tym wszystkim radę. Widać, że nie jestem stąd. Londyńczycy zawsze mają czas na wszystko…wszystko tylko nie na to co trzeba.

Ostatnio dość głośno zrobiło się w mojej sprawie. Gazety zaczęły ciekawić się moją osobą . Telefon praktycznie nie przestaje dzwonić, a dziennikarze latają za mną i pstrykają niepotrzebne nikomu do życia zdjęcia. Zawsze traktowałam ‘świat sławy’ jako coś zakazanego, ale teraz zwyczajnie się go…boje. Styles ostrzegał, że tak będzie.

Mniej więcej z tego powodu menadżer wymyślił nam wyjazd ‘na łono natury’. Dokładniej chodzi o lasek w środku lasu z niedaleko znajdującym się jeziorem (o ile wodą brązowego koloru okrążoną piachem możemy nazwać kąpieliskiem). Spędzimy tu tydzień, po czym chłopcy wyjadą na koncert do Monachium, a ja z dziewczynami jakby nigdy nic wprowadzimy się z powrotem do domu.

***

Pierwsze dwa dni minęły dość szybko. Spędziliśmy je na imprezowaniu, piciu i spaniu. Wszystko wydawałoby się piękne, gdyby nie dwie rzeczy… a raczej dwóch panów. Otóż Janne zaproponowała, żeby na wyjazd zabrać ze sobą Jaka. Każdy był zachwycony tym jaki jest uprzejmy, przystojny, zabawny i uroczy… wszyscy oczywiście poza Stylesem, który chyba od początku patrzy na niego jak na młodocianego przestępcę. Za każdym razem kiedy zbliża się coraz bliżej, Harry wyskakuje zza ściany i prosi mnie o pomoc. Właściwie do pewnego czasu mnie to bawiło…

***

Odkąd Niall znalazł w naszej kuchni lodówkę…głodujemy. To dziwne, że menadżer wyposażył nas w plazmowy telewizor, a zapomniał o czymś takim jak schowek z jedzeniem.
-Jestem głodny- wyszeptał Niall gładząc swój brzuch.
-Niall... jeśli chcesz żyć, radziłabym ci nawet nie zabierać głosu.
-Spokojnie, zobaczę czy nie mam w wozie jakiś przestarzałych chipsów- Jake całując mój zarumieniony policzek, chwycił za kurtkę. Ukradkiem spojrzałam na Stylesa, którego wręcz świerzbiły pięści.
Złapałam za pustą szklankę i ruszyłam w stronę kuchni. Miałam dosyć tej sztywnej atmosfery. Na dworze szalała burza- odcięło nam prąd, a dodatkowo telefony padły...CZEGO CHCIEĆ WIĘCEJ.

Nagle poczułam jak ktoś odwracając mnie szybko, przyciska do ściany. Nie mogłam się ruszyć. Czułam jego ciepły nierówny oddech, słyszałam jak szybko bije jego serce. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, zaczął namiętnie mnie całować. Nie mogłam się wręcz powstrzymać, po prostu oddałam się w jego ręce. Miałam wrażenie, że zaraz odpłynę.
-I po co stawiałaś tyle oporu...?- kiedy usłyszałam te słowa, szybko odepchnęłam od siebie 'Harrego'.
-Cholera ! CO TO MIAŁO BYĆ ?!
-Nie wiem...Sama mi powiedz- wyszeptał powoli i zaczął ponownie zbliżać się w moim kierunku. Zrobiłam krok w tył.
-Myślałam, że to...-zasłoniłam twarz dłońmi i poczułam jak łzy napływają do moich oczu-Przecież miałeś iść po te cholerne chipsy !
-Dla ciebie zrobiłem wyjątek-delikatnie przejechał dłonią po moim odkrytym brzuchu. Poczułam jak paraliżuje mnie strach...i wstręt...do samej siebie. Poczułam się jak tania szmata.
-Nie...nie dotykaj mnie.
-Nie udawaj, że tego nie...
-Nie dotykaj mnie słyszysz ?!-krzyknęłam tak głośno, ze w pewnym momencie sama zaczęłam się obawiać.
-Wszystko w...-minęłam idącego w naszym kierunku Louisa i wybiegłam na zewnątrz. Nie wiedziałam co robię...po prostu biegłam. Strumienie deszczu spływały po mnie, tak jak po policzkach łzy. Mogłam krzyczeć, mogłam piszczeć, mogłam mówić co chce...bo wiedziałam, ze nikt mnie nie słyszy.

Oczami Harrego.
Kiedy zobaczyłem jak Alex wybiega nie mówiąc słowa ,ruszyłem w stronę kuchni gdzie prawdopodobnie otrzymam odpowiedź na dręczące mnie pytanie "Co się stało".
-Może mi ktoś wytłumaczyć...?
-Nic specjalnego-burkną opierający się o blat brunet.
-No widocznie coś się wydarzyło, skoro Alex wybiegła z domu bez słowa-nie mogłam się skupić na słowach. Obchodziła mnie tylko odpowiedź na wcześniejsze pytanie- Posłuchaj, jeśli ją tknąłeś...
-To co ? Zapłacisz żebym odszedł ? Jesteś żałosny. Pchasz się tu gdzie cie nie chcą...Oj, wybacz. To ona nie chce ciebie-śmiał mi się prosto w twarz. Nie wiedziałem co zrobić najpierw- dać mu w pysk, czy pobiec za dziewczyną. Tak bardzo pragnąłem dwóch rzeczy na raz.
-Stary daj spokój...-Louis odsuną mnie od Jaka, pomagając przy tym w wyborze. Wziąłem głęboki wdech i chwyciłem za dwa płaszcze (w końcu jakoś muszę ją sprowadzić do domu).
-Swoja drogą...nieziemsko całuje...polecam na przyszłość...- krzykną rozbawiony, a ja nie wytrzymałem. Poczułem jak zalewa mnie złość, a pięści wręcz same pchną się w jego stronę. Jeszcze przez chwile wahając się...ruszyłem w stronę kuchni. Na mój widok Jake zbladł i zaczął błagalnie spoglądać na Lou. Chwyciłem za jego koszulkę i z początku mierząc go spojrzeniem, z pełną satysfakcją skierowałem pięści w stronę jego twarzy. Wszyscy zebrali się dookoła leżącego na ziemi chłopaka, pytając co się stało. Nie zważając na nic, ponownie chwyciłem za płaszcze i wybiegłem przed dom.
-Alex ?!-musiałem krzyczeć najgłośniej jak potrafię, by chociaż na chwilę zabrzmieć głośniej niż uderzające o ziemie strumienie deszczu. Co miałem robić ?! Przecież niczego nie widać, dziewczyna mogła być wszędzie ! Mimo wszystko nie zamierzam się poddać. Zacząłem biec przed siebie głośno nawołując brunetkę. Za każdym razem odpowiadała mi cisza zakłócana jedynie grzmotami.
-Alex ?! Alex !- dziewczyna szła przed siebie nie zważając na moje słowa- Ku*wa ! Stań wreszcie !- szarpnąłem nią tak mocno, ze ledwo co utrzymała się na nogach.
-Harry ? Wybacz. Nic nie słyszałam przez ten deszcz.
-Janne ?! CO TY TU ROBISZ ?!
-Myślisz, że bym cie z tym wszystkim zostawiła ?!-ucałowałem jej mokry policzek i ruszyłem przed siebie.
Wyobrażam sobie jak mogła poczuć się Alex...A co jeśli myślała, że to ja...? Wiem, że pewnie tylko ubzdurałem to sobie żeby poczuć się lepiej. Nawet jeśli faktycznie tak jest, nie zmienia to tego, ze cholernie się o nią boje.
-Kiedy tylko ją spotkam...powiem ile dla mnie znaczy...
-A ile znaczy...?
-Więcej niż wszystko.

________________________________________

Nie wiem jak mam was przepraszać za to, że tyle mnie nie było. Tak naprawdę chyba nic mnie już nie usprawiedliwi...Wybaczcie x
Pamiętacie jeszcze o mnie ? x
  • awatar Gość: OMG ! Ale mnie wystraszyłaś, kobieto ! O zawał chcesz mnie narobić? Nosz kurwde, tego bym sie nie spodziewała :O Jestem ciekawa, co wymyślisz w następnym . c; Już czekam. xox
  • awatar I ♥ Holigans: Pewnie że pamiętamy bo piszesz nieziemsko i chcę więcej taki rozdziałów proszę :D
  • awatar just smile.♥: jasne, że pamiętamy ; ) jest CUDOWNY! ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
  • awatar Cupcakes <33: Nic,jest świetne.
  • awatar just smile.♥: Nic nie musisz zmieniac ; ) jest swietne ; )
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: To opowiadanie jest swietne i nie powinnas nic w nim zmieniac :* niepotrzebnie . Tylko zmien jedno ... Pisz czesciej :* bo ja siedze jak na szpilkach i codziennie tu zagladam :D :* kocham to opowiadanie niesamowicie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Oczami Alex.
Wczorajszy dzień śmiało mogę zaliczyć do tych najgorszych. Nie wiem jakim cudem tak bolesne słowa wypłynęły z moich ust. Bałam się, że mnie skrzywdzi. Bałam się, że przyjdzie mówiąc, ze tamta wydała się lepsza. Raz już tak usłyszałam i nie pozwolę sobie usłyszeć tego ponownie.
Chyba pierwszy raz od tygodnia postanowiłam wyjść poza ściany tego domu. Mam dość przesiadywania w ciszy i użalania się nad sobą. Janne obiecała, że dotrzyma mi towarzystwa. Wyciągnęłam z szafy ciepłą biało-fioletową bluzę, rurki i tenisówki. Podeszłam do wielkiego lustra powieszonego w samym rogu pokoju i zaniemówiłam. Wyglądałam jak resztki człowieka. Szybko chwyciłam za kosmetyczkę. Lekkim makijażem zakryłam ślady nieprzespanych nocy i starannie związałam włosy w wysokiego kucyka.
-Dłużej się nie dało ?- stojąca w drzwiach dziewczyna, szeroko uśmiechała się w moja stronę. Chwyciłam za telefon i szybkim krokiem wyszłam z pokoju.
-Gdzieś idziecie ?- zapytał Styles z nadzieją, ze zwrócę na niego uwagę.
-Na miasto- szepnęłam i nie odwracając wzroku od przyjaciółki szłam przed siebie.

„-Musimy się rozstać.
-Styles, to nie jest zabawne, mów co się stało.
-Musimy się rozstać…ja…Już cie nie kocham.
-Słucham ? Wolniej, bo nie rozumiem.
-Kocham kogoś innego. Od dłuższego czasu…spotykamy się ze sobą. Ma na imię Ellie i…wybacz…”

Oczami Harrego.
-Stary, cos się stało ? Nie wyglądasz…najlepiej.
-A co cie to obchodzi ?!- rzuciłem w stronę Lou, który z zaciekawieniem przyglądał mi się od dłuższego czasu.
-Tylko zapytałem…
-Więc nie pytaj.
-Harry, ja przepraszam…Dobrze wiesz, ze…
-Powiedz mi jedną rzecz…CO MI PO TWOIM CHOLERNYM PRZEPRASZAM ?! Kazałeś mi jej unikać, kazałeś mi się do niej nie zbliżać, kazałeś mi traktować ją jak powietrze, zabroniłeś mi na nią patrzeć, a teraz mówisz „przepraszam” ?! Wiesz co sobie pomyślała ?! Pomyślała, że w ten sposób odpowiadam na pytanie „Wiec co postanowiłeś ?”. Zdajesz sobie sprawę z tego co mi wczoraj powiedziała ?!- krzyczałem próbując wyhamować napływające do oczu łzy- Powiedziała, że proponuje mi przyjaźń ! Cokolwiek bym nie zrobił, ona pomyśli że jej nie kocham !
-Ja jej mogę wszystko wytłumaczyć, ja…
-Co jej kurwa wytłumaczysz ?! Wytłumaczysz, że jestem z Ellie bo tak kazał kontrakt ?! Powiesz jej, że muszę z nią być, bo podpisałem jakąś umowę którą zwyczajnie wepchnęliście mi pod nos ?! Powiesz jej, ze tak naprawdę dwa lata temu zostawiłem ją bo tak mi kazaliście ?! Co ty sobie wyobrażasz ?!
-Jakbyś potrafił czytać Styles, wiedziałbyś w co się pakujesz !
-Wybacz, nie interesuje mnie twoje zdanie. Cokolwiek bym zrobił i tak wyjdzie źle. Mam dosyć ciebie, tej całej umowy i mam dosyć kłamstw rozumiesz ?!- nie wytrzymałem, łzy ciurkiem zaczęły spływać po mojej twarzy. Wstałem i spokojnie ruszyłem w stronę kuchni.
Tak strasznie chciałem krzyczeć mu w twarz, jak go nienawidzę. Tak strasznie chciałem uświadomić mu do czego doprowadził. Ile jeszcze miałbym udawać ?! Całe życie ?! Dziękuje bardzo, ale tego typu ‘umowa’ nie wchodzi w grę.
Wtedy, dwa lata temu, kiedy powiedziałem jej że kocham kogoś innego i że musimy z siebie zrezygnować…kłamałem. Przeze mnie wpadła w nałóg, przeze mnie zmarnowała sobie tyle czasu, przez mnie zawalił jej się świat. Tyle razy wyobrażałem sobie, ze mi wybaczyła. Tyle razy wyobrażałem sobie, ze leży obok mnie. Tyle razy wyobrażałem sobie, ze jest jak dawniej…mimo, że chyba nigdy nie będzie.

Oczami Alex.
-Błagam, usiądźmy chociaż na chwilę- jęczałam przyjaciółce do ucha- Nie czuję nóg, a poza tym jestem cholernie głodna.
-I jak tu z tobą wytrzymać ?- westchnęła wskazując palcem na jedną z kawiarenek. Uradowana pocałowałam ją w policzek i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie- I nagle zachciało ci się chodzić.

W środku było dość przytulnie. Ciemne granatowe ściany rozświetlały małe lampki poustawiane chyba po całym lokalu.
-Już mi się podoba- szepnęłam pod nosem i wskazałam na wolny stolik postawiony tuż przy ogromnym oknie. Spokojnie usiadłyśmy i zamówiłyśmy kawę.
-Alex. Wybacz, nie wytrzymam. Co się wczoraj stało…? Styles zachowuje się jak…nawet nie potrafię tego opisać słowami.
-Janne, wszystko ci opowiem ale błagam nie tutaj i nie teraz- drżącą ręką odgarnęłam opadające na twarz włosy i zwróciłam wzrok na stojącą obok solniczkę. Dziewczyna chyba zauważyła, że nie jest to odpowiedni czas na tego typu rozmowy, wiec szybko zmieniła temat. Tak właściwie to chyba dawno nam się tak dobre nie rozmawiało. Odkąd związała się z Niallem, mamy dla siebie mniej czasu niż zwykle. Brakowało mi jej.
-Wiedzą panie, ze przesiadywanie w samotności jest zabronione ?- zdziwiona spojrzałam na stojących obok siebie brunetów.
-Ten obok dobrze gada. Zapytalibyśmy się czy wolno nam się dosiąść, ale chyba w tym przypadku nie mamy innego wyjścia- swobodnie usiedli, zawieszając skórzane kurtki na oparciu krzeseł.
-Przepraszam my się znamy ?- powiedziałam lekko rozbawiona cała sytuacją.
-Jake, miło mi- jeden z nich wyciągną w moją stronę rękę. Patrzył na mnie rozbawiony delikatnie przygryzając dolną wargę.


-Alex…
-I Janne…Ten cie kocham- przyjaciółka skarciła mnie spojrzeniem i przywitała obu seksownym uśmiechem.

Mimo, że widzimy się po raz pierwszy, rozmawiamy jak starzy dobrzy przyjaciele. James, jeden z nich, ciągle rozbawia nas swoimi żartami. To aż zadziwiające, że tak poważnie wyglądający facet, może doprowadzać do łez. Jest bardzo podobny do swojego przyjaciela Jake’a, który chyba od samego początku pożera mnie wzrokiem.
-Więc z tego co wiem, twoja śliczna przyjaciółka jest zajęta…Ale ty…? Nic nie wspominałaś…- nie wiem dlaczego, ale to pytanie mnie zabolało.
-Ja…
-Przyjaciółka jest wolna- przerwała mi Janne delikatnie klepiąc po kolanie.
-W takim razie może panienka da się porwać na mały spacerek…?
-Jake, nie wiem czy zauważyłeś ale…
-Tak, pójdzie.
-DZIĘKI JANNE- roześmiana spojrzałam na dziewczynę, która po raz kolejny weszła mi w słowo- Ale w sumie…mogę się przejść- ominęłam zagadaną dwójkę i ruszyłam za chłopakiem, który trzymając mnie za dłoń prowadził do wyjścia. Czułam się jak jakaś idiotka…cholera, przecież ja go nie znam.

Przechadzaliśmy się po parku śmiejąc najgłośniej jak to tylko możliwe. Z początku oboje krepowaliśmy się zaszłą sytuacją, jednak potem tematy przychodziły same. Opowiadał mi o tym kim jest, czym się zajmuje, co go interesuje i o tym, że w życiu chyba nie poznał osoby takiej jak ja. Twierdzi, ze z nikim nie miał tylu wspólnych tematów- to prawda, mamy w końcu wiele wspólnego.
-Jesteś taka śliczna…
-PRZESTAŃ BO SIĘ JESZCZE ZARUMIENIE- zaczęłam śmiać się jak idiotka. On mówił poważnie, a ja uznałam to za żart…
-Mówię prawdę…
-Przestań, proszę cie, bo jeszcze umrę ze śmiechu…
-Będziesz się ze mną kłócić ?!
-A zabronisz ?!- chłopak uniósł mnie na ręce.
-Zabronię, żebyś wiedziała.
-Dziękuję…- wyszeptałam, całując delikatnie jego zarumieniony policzek.
-Za co…?
-Od paru dni praktycznie nie wychodziłam z domu, użalałam się nad sobą i nad tym jaki świat jest okropny. Teraz jak tak na to patrzę zwyczajnie chce mi się śmiać…- chłopak nie postawił mnie nawet na ziemie, wciąż wpatrywał się we mnie zaciekawiony- Pokłóciłam się z kimś dla mnie bardzo ważnym i ja…- łzy zaczęły napływać do moich oczu. Zanim się spostrzegłam ciurkiem spływały po policzkach. Widząc to brunet posadził mnie na ławce i szybkim ruchem otarł łzy.
-Ej, no nie wiem co to za chłopak ale wiele traci…Gdybym ja…- nagle urwał jakby ktoś uderzył go z całej siły w plecy- Nie płacz, bo ja zacznę płakać- zaśmiałam się i wygodnie oparłam głowę na jego ramieniu- Obiecasz mi coś ?
-To zależy…
-Najpierw musisz się zgodzić.
-W takim razie…niech będzie…-słysząc to uśmiechną się cwaniacko i sięgną do kieszeni. Po chwili wyjął z niej karteczkę i zaczął pisać.
-W takim razie zadzwoń, napisz, zrób co chcesz, ale błagam, odezwij się jeszcze- ucałował mój mokry jeszcze od łez policzek i wepchną do dłoni pomięty świstek papieru. Zanim uniosłam wzrok, jego już nie było.

Oczami Harrego.
Usłyszałem otwierające się drzwi. Jak oparzony zbiegłam na dół, nie wiadomo czego oczekując. W drzwiach zobaczyłem dziewczynę…ale była nią Janne.
-A gdzie Alex ?!- wyparowałem.
-Też miło cie widzieć Styles- Niall podbiegł i mocno przytulił dziewczynę.
-Janne ! Cześć ! A teraz, gdzie jest Alex ?! Cos jej się stało ?!
-Opanuj się Harry ! Po prostu jakiś koleś ją zagadał i umówiłyśmy się, że jeszcze chwilę zostanie.
-Co ?! JAKI KOLES DO JASNEJ CHOLERY.
-Pewnie jakiś pedofil, spokojnie.
-Janne !
-Tłumaczę ci. Pewnie zgwałci ją i porzuci w lesie, spokojnie.
-Janne !
-Styles, z tego co wiem jesteście tylko przyjaciółmi, prawda ? Ona też ma życie, a ty masz dziewczynę, pamiętaj o tym. Po prostu, w kawiarni dosiadło się do nas jakiś dwóch przystojniaków i jednemu chyba wpadła w oko. Zaprosił ją na spacer, a potem się już nie widziałyśmy- poczułem jak się we mnie gotuje.
-Jak mogłaś do tego dopuścić ?
-O czym ty mówisz ? Naprawdę siadło ci na mózg ?! Dobrze wiesz, ze Alex nie jest taka. Dobrze wiesz, ze nie jest naiwna. I wybacz, że to powiem, ale dobrze wiesz ze jest wolna i ma prawo umawiać się z kim chce.
-A ja…?
-Ty to masz dziewczynę kochany i wspaniałą wierną przyjaciółkę, która pierwszy raz od tygodnia wyszła z domu- popatrzyła na mnie zasmucona i poszła w stronę salonu, gdzie czekał na nią Niall.

_____________________________________

TAKIE TAM DODAWANIE ROZDZIAŁÓW Z SZYBKOŚCIĄ ŚWIATŁA o.o xd

Ubiór Alex : http://www.polyvore.com/take_ma_home/set?id=71480985
  • awatar Eat, sleep and live <33: O MAJ GASZ ! *.* (SPÓŹNIONY ZAPŁON :D) Jakie to jest cudowne, obiecaj mi jedno.... KIEDYŚ NAPISZESZ KSIĄŻKĘ ! A teraz zmykaj pisać następny :**
  • awatar Back For You ;*: o Jezu, genialny ! *_* ale Alex ma być z Harrym, a nie z Jackem . Ale Jacke wydaje się fajny :) a jak Harry wygarnął Louis' owi ! o Jezu ! cudowny rozdział ;* czekam na next ;)) ;*
  • awatar black.ivy❤: ale Styles wygarnął Lou :O Hm..Alex i Jake. Niby wszystko spoko,ale jakoś mi nie pasuję ten koleś i nie ze względu na to,że Harry powinien z nią być,co to to nie ;) no cóż...mam nadzieję,że rozdziały będą nadal dodawane z prędkością światła ;) Pozdrawiam i czekam na nowy ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Oczami Harrego.
Leżałem w łóżku przykryty po uszy ciepłą kołdrą, którą co chwila Ellie delikatnie przyciągała w swoją stronę. W mojej głowie wręcz huczało od krzyków. Jedne namawiały bym poszedł do Alex, drugie z kolei nakazywały zostać. Spróbowałem zagłuszać je na różne sposoby- nucąc melodię, pijąc stojące obok łóżka niedopite piwo, przechadzając się po pokoju, patrząc w sufit…nic jednak nie pomogło. Zmrużyłem lekko powieki, a przed oczami natychmiast pojawiła się Alex. Uśmiechała się bezbronnie wtulając w moje ciało. Delikatnie gładziłem jej włosy nie mówiąc nic. Niewątpliwie było to wspomnienie z jednej spędzonej wspólnie nocy. Potrafiliśmy rozmawiać o wszystkim, nie krępując się. Tak właściwie poznawaliśmy się na nowo, jakby odcinając wszystko co spotkało nas wcześniej. Tak bardzo jej pragnąłem. Tak bardzo chciałem sprawić, by nie cierpiała.
-Muszę ci coś powiedzieć…- wyszeptała tak wolno, jakby brakło jej sił. Męska wyobraźnia zwyczajnie zaczęła ze mnie drwić, wpajając do mojej głowy nowego rodzaju ‘wydarzenia’. Szybko przetarłem zmęczone powieki i usiadłem wygodnie zwieszając nogi z łóżka. Byłem pewien czego pragnę, jednak ogarniał mnie wewnętrzny strach.
-NA CO JA CZEKAM ?- wybuchłem i szybkim krokiem opuściłem pokój. Zastała mnie ciemność…w sumie nic dziwnego, jest trzecia w nocy. Powoli stąpałem po schodach, które złośliwie skrzypiały trzy razy głośniej niż zwykle. Z oddala zauważyłem, ze z lekko uchylonych drzwi Alex, padało światło lampki nocnej. Nie spała. Wiedziałem to od początku.
Stałem przed drzwiami, jakby wciąż nie wiedząc czy robię dobrze. Gdyby Louis przyłapał nas ponownie, skończyłoby się nieprzyjemna rozmową z menadżerem. Tak właściwie mimo wszystko nie mam do niego żalu, wiem ze jest z nas najstarszy i to jego cholerny obowiązek by pilnować spraw zespołu.
-Mogę przeszkodzić ?- szepnąłem, zamykając za sobą ciemne dębowe drzwi. Z początku nie mogłem namierzyć jej wzrokiem. Dopiero po pewnym czasie dostrzegłem siedzącą w kącie szczupłą sylwetkę. Jakby nieprzytomna machała na boki lampką wypełnioną po brzegi winem. Usiadłem na łóżku i wpiłem wzrok w jej krwisto czerwone usta. Mam nadzieję, że nie daje po sobie poznać, co się teraz ze mną dzieje. Na jej widok zwyczajnie robiło mi słabo.
-Wiesz która jest godzina ?- powiedziała jakby zdenerwowana.
-Trzecia w nocy.

~ Spojrzała na niego wzrokiem pełnym bólu. Wiedziała jaką decyzję podjęła i wiedziała, ze zaraz wszystko zepsuje tak jak on robi to od zawsze. Z jednaj strony chciała zasmakować smaku zemsty, z drugiej jednak wiedziała że Styles nie jest jej obojętny. Tak właściwie nie byli…niczym. Nie nazwali by tego parą, ale też nie było to ‘uczucie’ bliskie przyjaźni.
Chwiejnym krokiem podeszła do łóżka i usiadła wygodnie na jego kolanach plotąc dłonie dookoła jego szyi. Ich twarze oddzielały milimetry. Czując jej ciepły oddech, uśmiechną się cwaniacko. Jechał dłonią po jej placach coraz wyżej, aż w kocu dojechał do zapięcia stanika.
-Podjęłam decyzję- wyszeptała i lekko odchyliła się do tyłu.
-O czym ty mówisz ? Jaka decyzja ?- zszokowany cofną dłonie do poprzedniego miejsca, teraz spoczywały na jej talii.
-Myślałam o tym wszystkim Harry…Myślałam o tobie…o mnie…o nas. Wiele zrozumiałam przez ten czas- uśmiechnęła się przez łzy i wstała jakby na siedząco nie była w stanie tego powiedzieć.
-Co się dzieje kochanie ? Jesteś zdenerwowana- próbował chwycić jej dłoń, jednak ona szybko się cofnęła.
-Nie mów tak do mnie. Błagam cie, nie utrudniaj mi tego.
-O co chodzi…?- wyszeptał tym razem jakby lekko zniecierpliwiony. Wzięła głęboki wdech i przez zaciśnięte powieki odparła spokojnie :
-Uważam, że powinniśmy…o sobie zapomnieć. Powinniśmy zostać przyjaciółmi, przynajmniej na razie- spuściła głowę i pozwoliła by jej łzy powoli spływały po policzkach. Czuła jak jej serce powoli rozpada się na pół. Nie chciała tego mówić, tak cholernie nie chciała.
-Poczekaj…Nie zrozumiałem do końca…możesz powtórzyć ?- poczuł się tak jakby ktoś z całej siły uderzył go w twarz.
-Proszę cie, po prostu wyjdź- wydukała i wskazała od niechcenia dłonią na drzwi. Wcale nie miał zamiaru wychodzić. Chwycił jej twarz w dłoniei i spojrzał w czerwone od płaczu oczy.
-To niemożliwe. Przecież ja cie kocham...- nie odpowiedziała nic. Zwyczajnie wyrwała się z jego objęć i stanęła pod ścianą- Nie wierze ! Co z tym wszystkim co nas łączyło ?!
-Ale co ans łączyło Styles…? CO ?! NIC.
-Jak możesz tak mówić…?
-Mówię prawdę. Do NICZEGO nie doszło i dojść nie powinno. Tego się trzymajmy.
-Nie wierzę ! Nie wierzę, żeby to wszystko znaczyło dla ciebie tyle co nic. Mam na twoim punkcie fioła, świruje kiedy cie widzę, a ty mówisz zwykłe ‘zostańmy przyjaciółmi’ ?!- krzyczał, nie mógł się opamiętać. Wiedział, ze zaraz zejdą się tu wszyscy, jednak nie był w stanie odpuścić- Alex ! Cholera ! Popatrz na mnie !- była przerażona. Z każdym uniesieniem głosu bruneta przechodził ją dreszcz. Spojrzał w jej oczy. Były pełne strachu- Przepraszam, przepraszam ja…
-Jedyne co powinieneś zrobić to wyjść.
-Naprawdę ? Nic dla ciebie nie znaczę ?
-Znaczysz Styles, znaczysz cholernie dużo.
-Więc po co to wszystko ?!
-Nie wiem czy pamiętasz…Jest taka dziewczyna. Nazywa się Ellie i śpi ze świadomością ze leżysz obok. Wie, ze kiedy się obudzisz będziesz przy niej ROZUMIESZ ?! Ja…ja też tak zawsze chciałam. Miałam to do pewnego momentu, ale ty wyrwałeś mi to z objęć…wtedy…pamiętasz ?- wyszeptała tak cicho jakby już nie miała na nic siły.
-To było dawno ja…
-Teraz już wszystko wiem- wstrzymał oddech kiedy pomyślał, ze domyśliła się o kontrakcie z Ground.
-Dokładnie co…?
-Nigdy nie będzie normalnie…nigdy z reszta nie było. Przyjaźń to najlepsze rozwiązanie. Nie powinniśmy byli wchodzić sobie w drogę.
-WTEDY, W SAMOLOCIE…- chciał to ciągnąć, ale wiedział dobrze że niczego nie udowodni. Tak cholernie ja kochał, a jednak…ona jego nie- Dobrze, ale obiecaj..- szeptał zbliżając się coraz bliżej przestraszonej brunetki. Lekko przywarł ją do ściany, spoglądając tak głęboko w oczy, ze nie mogła oddychać- obiecaj, ze jeśli kiedyś…mnie zechcesz…
-Proszę cie, nie mów tak.
-Rozumiem…zaczekam. Na ciebie będę czekał, przysięgam. Jeśli będziesz gotowa…powiedz tylko jedno słowo, a ja…
-Dobranoc Styles- powiedziała bezsilna, a on cofną się lekko.
-Dobranoc…- wyszedł i kiedy był pewien ze nikt go nie słyszy, dopowiedział jedynie :
-Dobranoc…Dobranoc kochanie- przygryzł wargę i z powrotem ruszył na górę, po skrzypiących schodach.
„Cholera, trzeba coś z nimi zrobić. Zaraz trafi mnie szlak”.

_________________________________

WYBACZCIE TEN NASTRÓJ ALE NIE MAM HUMORU.
  • awatar Eat, sleep and live <33: Jejuu :( Hazz, Alex ... ZYCIE JEST NIESPRAWIEDLIWE ! Ale rozdział wspaniały *.*
  • awatar Back For You ;*: o Jezu ! ;<< umrę ! Dlaczego?! ;C przecież Harry kocha Alex ! no nieee ! ;< super rozdział ! ;* czekam na kolejny :)
  • awatar Belive in Dreams ♥: ja nadal nie kapuje o co chodzi z tą Ellie czy jak jej tam -.- Harry i Alex powinni być razem! niech się wszystko w końcu wyjaśni no! cudowny ;* czekam na następny <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Oczami Nialla.
Wiosenny poranek rozpoczynał się dość leniwie. Przez lekko uchylone błękitne zasłony wpadało oślepiające słońce, padające na moją twarz. Zirytowany przekręciłem się na drugą stronę łóżka wlepiając wzrok w śpiącą jeszcze dziewczynę. To zabawne, ze każdego ranka budził się obok tej samej osoby, zawsze wyglądała tak samo uroczo, a mimo to ten widok chyba nigdy mu się nie znudzi. Lekko przejechałem kciukiem po jej policzku, na co lekko drgnęła uchylając zmęczone powieki.
-Janne.
-Tak ?
-Wiesz, ze jesteś dla mnie najważniejsza ? Najważniejsza na całym świecie- wyszeptałem delikatnie całując jej zarumieniony policzek.
-Wiem- odwzajemniła uśmiech i mocniej wtuliła się w moje ciało.
-Mam dla ciebie niespodziankę…
-Ostatnio twoje niespodzianki nie kończą się najlepiej- lekko się skrzywiła.
-Tym razem będzie inaczej. Obiecuje- wciąż mówiłem szeptem, jakby w obawie że ktoś nas usłyszy. Niechętnie podniosłem się z łóżka, jak zawsze wsuwając na nogi ciepłe zielone kapcie- Ubieraj się.
-Co ?! Wiesz, która jest godzina ?!
-Nie dyskutuj- spojrzała na mnie rozbawiona i chwyciła za torbę, gdzie znajdowały się jakieś ubrania.

Oczami Harrego.
Nie mogłem spać, więc dość wcześnie zwlokłem się po schodach na dół. Wkroczyłem do kuchni, w której siedzieli prawie wszyscy. Wszyscy powitali mnie serdecznym uśmiechem, ale nie ona. Nie spojrzała na mnie, nie podniosła wzroku, nie uśmiechnęła się uroczo jak zawsze. Głośno przełykając ślinę wkroczyłem w głąb pomieszczenia. Chwyciłem za kubek ciepłej jeszcze herbaty i usiadłem naprzeciwko dziewczyny. Louis zmierzył mnie karcącym spojrzeniem, jednak udawałem, ze wcale go nie widzę.
Brunetka czytała jakąś gazetę. Kiedy zwróci się większą uwagę, są to tematy które zawsze omijała szerokimi krokami, więc widocznie czytała by tylko uniknąć mojego spojrzenia. Nie dziwie się jej. Wczoraj przez cały dzień nie wychodziła z pokoju, udając że zwyczajnie jej niedobrze. Możliwe, ze to ja byłem przyczyną tych rzekomych mdłości…Musiała być przerażona, wiem o tym. Ja i Lou powiedzieliśmy o parę słów za dużo, zdecydowanie nie powinny dotrzeć do jej uszu.
Tamtej nocy także przyszedłem…ale nie czekała na mnie. Spała. Stałem w drzwiach i zwyczajnie przyglądałem się jej twarzy. Jest taka bezsilna…Często udaje osobę odważną, by zakryć to, jak wszystko dookoła strasznie ją boli. Najwięcej bólu zadaje jej właśnie ja…Tak bardzo tego nie chce, a mimo to ranię ją. Raz pojawiam się, a raz znikam z jej życia. Wiem, ze łatwo się przywiązuje…Wiem także jak bardzo źle reaguje na rozczarowanie.
-Cholera- zakląłem i mimo, ze miałem nadzieję, że nie powiedziałem tego na głos, było inaczej. Wszyscy przerażeni popatrzyli na mnie z zaciekawieniem. Nawet ona spojrzała…Jak małe dziecko cieszyłem się tą krótką chwilą. Jej oczy były napuchnięte od płaczu, wyglądała na zmęczoną. Jej wzrok sprawiał, ze robiło mi się słabo. Miałem ochotę podejść i zwyczajnie ją pocałować. Posiadałem tyle okazji, które mogłem wykorzystać I OCZYWIŚCIE WSZYSTKO SPIEPRZYŁEM.

Dopiero po paru minutach spostrzegłem, że wszyscy patrzą na mnie i na to w jaki sposób ja i Alex spoglądamy na siebie. Louis cały czerwony z rozmachu kopną mnie w nogę i skarcił gniewnym spojrzeniem. Złapałem za kubek i zwyczajnie odszedłem. Wolałem siedzieć sam, niż ze świadomością że Alex jest tak blisko, a ja nie mogę NIC z tym zrobić.

Oczami Janne.
Przez całą drogę zwyczajnie przytakiwałam na dziwne prośby chłopaka. Zakrył moje oczy i ostrożnie prowadził po schodach, które dla mnie chyba nigdy się nie skończą.
-Niall…Daleko jeszcze ? Nie czuję nóg- wymamrotałam znudzona, na co on uniósł mnie na ręce. Normalnie szarpałabym się, prosząc by postawił mnie na ziemi…zmęczenie jednak wygrało. Z początku byłam zwyczajnie ciekawa, jednak kiedy usłyszałam dźwięk skrzypiących drzwi, lekko zadygotałam. Chłopak delikatnym ruchem odsłonił przysłoniętą wcześniej długimi włosami szyję i złożył na niej ciepły pocałunek. Nie zdejmując wciąż opaski, ciągną mnie za sobą.
-Teraz możesz odsłonić oczy- wyszeptał cicho, delikatnie obsuwając kawałek materiału. Staliśmy na jakimś…dachu. Kiedy tylko spojrzałam w dół znieruchomiałam. Wydałam z siebie cos na dźwięk pisku i przerażona chwyciłam barierki.
-Wiedziałam, ze kiedyś mnie zabijesz, ale ze w taki sposób…?- wybuchł śmiechem i powoli obejmując mnie w tali przyciągną do siebie. Włosy rozwiewał delikatny wiatr, dokładnie tak jak granatową zwiewną bluzkę którą miałam na sobie. Gdyby nie maleńki supełek zawiązany na dole, pewnie dawno odleciałaby gdzieś daleko.


Na samą myśl uśmiechnęłam się i odwróciłam w stronę blondyna. Stał tak blisko, że czułam jego ciepły oddech. Lekko ucałowałam jego zarumieniony policzek i usiadłam na rozłożonym kocu. Na samym środku stał wielki koszyk wypchany po brzegi różnego rodzaju jedzenia, za którym Niall wręcz przepadał.

Kiedy patrzyłam na objadającego się zabawnie chłopaka, zrozumiałam że wiele moglibyśmy stracić gdyby jedna zwykła kłótnia poróżniła nas aż tak bardzo, że zdolni bylibyśmy zwyczajnie odejść. Jakoś nie wyobrażam sobie poranków nie rozpoczynających się jak zawsze przeszywającym spojrzeniem blondyna i cichych rozmów. Czasem miałam wrażenie, ze zachowujemy się tak jakby każdy wypowiedziane słowo było największą tajemnicą, której musicie dzielnie strzec. To dość zabawne, ale chyba nigdy mi się to nie znudzi.
-Dlaczego nie jesz…?- zapytał zdziwiony.
-Nie jestem głodna.
-Wiesz, swoją drogą zaczynam się martwić. Ostatnio bardzo mało jesz i bardzo dużo chudniesz…Wszystko dobrze ?
-Tak, spokojnie. Wydaje ci się, bo jesz dużo więcej niż przeciętny człowiek- uśmiechną się jedynie i usiadł bliżej mnie. Zmęczona ułożyłam głowę na jego kolanach, wciąż nie odwracając wzroku od jego twarzy. Kiedy tylko to dostrzegł, powoli nachylając się musną moje usta.

Oczami Alex.
W tym momencie tak strasznie zazdrościłam Janne. Ona swobodnie wyrwała się z domu, nie zważając na nic. Ja siedziałam na kanapie, cały czas próbując unikać wzroku Stylesa. Wiedziałam, że jeśli tylko zatopię się w jego zabójczym spojrzeniu…nie wytrzymam. Wolałam dmuchać na zimne. Nie ukrywam, jestem już przemęczona. Całe dnie siedzę w domu bez żadnego sensu miotając się po ogromnym domu. Z utęsknieniem czekałam na noce, podczas których mogłam spotykać się z Harrym. Nie ukrywam, ze ostatnio dość często przyłapywałam się na czekaniu na niego. Zaraz potem karciłam się w myślach, próbując ze wszystkich sił zwyczajnie zasnąć.
Louis stał się nagle obcą mi osobą. Wcześniej najlepszy przyjaciel, a dzisiaj…? Nawet nie wiem jak mogę tą paranoję nazwać. Wczoraj wrzeszczał na Stylesa, tłumacząc że jeśli z tym nie skończy, będzie musiał powiadomić menadżera. Nie znam świata show-biznesu i szczerze nie wiedziałam, dlaczego akurat tego typu groźby użył Lou…mimo wszystko Harrego wryło w ziemię.
Zmrużyłam lekko powieki, myśląc że w ten sposób odcinam się od całego świata. Odstawiłam pustą już po popcornie miskę i wstałam idąc w kierunku schodów. Postanowiłam, ze wyjdę na miasto. Nagle ktoś silnie chwytając mnie za ramie, odwrócił w swoją stronę. Tak strasznie chciałam, żeby był to Harry. Tak strasznie chciałam, żeby zwyczajnie złamał zasady i znowu dał mi poczuć, ze jest tak blisko.
-Nie bądź na niego zła- stał przede mną Zayn mówiąc najciszej jak potrafi.
-Na kogo…?
-Na Louisa…Wiem, poniosły go emocje, ale takie ma zadanie.
-Wybacz, ale nie mam teraz czasu- próbowałam odejść, ale on ponownie ustawił mnie na poprzednim miejscu.
-Menadżer każe mu nad nami czuwać. Nie wiem co takiego się miedzy wami wydarzyło, ale widzę jak bardzo cierpisz i widzę jak bardzo Louisowi ciężko jest wciąż grac surowego, widząc jak to wszystko odbierasz- poczułam, że łzy mimowolnie spływając po mojej twarzy. Szybko je otarłam, wymusiłam uśmiech i wymijając mulata weszłam spokojnie po skrzypiących schodach.

___________________________________

Fakt, ze jest dość długi i że pojawił się tak szybko przeraził nawet mnie xd
Wyjątkowo dostałam w twarz weną i WPROST MUSIAŁAM TO WYKORZYSTAĆ.

Ubiór Janne : http://www.polyvore.com/smile_like_her/set?id=71141892
  • awatar Back For You ;*: Biedna Alex ;< i Biedny Harry ;( nooo, to się rozpisałam :D Super rozdział ;* czekam na kolejny xd ;*
  • awatar Gość: Sratytaty, co to sie wyrabia? :O No kurde, Alex i Harry mają być razem i KONIEC KROPKA ! Bo inaczej Cię dorwę, pamiętaj dupo! . :D
  • awatar Belive in Dreams ♥: Niall i Janne <3 *_* słodcy są <3 i mam nadzieję, że chociaż między nimi będzie wszystko ok. Lou ;c Harry ;c Alex ;c ja chcę żeby Harry był z Alex i żeby Tommo ich przeprosił. no ale czemu oni nie mogą być razem, co!? nie ogarniam tego -.- ja chcę już następny ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Oczami Alex.
Muszę przyznać, ze naprawdę wiele się zmieniło. Na wiele spraw patrzę zupełnie inaczej…jednak myślę, ze nie jako jedyna. Powracając do Londynu, do domu, zaczęłam wszystko od nowa. Czasem bywa lepiej, czasem gorzej, ale pakując się w ten cały ‘romans’ wiedziałam co mnie czeka. Styles stara się unikać bliskiego kontaktu z Ground, ale czasem to w jaki sposób ją dotyka przyprawia mnie o dreszcze. Wyglądają tak…naturalnie. Tego zawsze będzie nam brakowało. W końcu wymykanie się Stylesa w nocy, nie jest w cale czymś specjalnie normalnym. Wtedy kiedy inni patrzą, nie wolno mu chwycić mnie za dłoń, nie wolno mu patrzeć na mnie tak jak co wieczór kiedy jesteśmy sami. Z Ellie nie ma takich problemów. Czasem zastanawiam się czy Harry jest tak genialnym aktorem, czy zwyczajnie jego mocne uczucie do blondynki nie potrafi tak zwyczajnie zniknąć.
Od powrotu także wiele zmieniło się w życiu Janne. Ostatnio bardzo często kłóci się z Niallem o najdrobniejsze sprawy. Blondyn wpada w złość, dziewczyna próbuje się bronić i wygłosić własne zdanie, po czym jedno z nich śpi w salonie- to wszystko powoli zamienia się w rutynę. Tęsknię za tymi beztroskimi chwilami, kiedy wszyscy swobodnie zasiadaliśmy przy ognisku. Tęsknie, za tymi wszystkimi przygodami, które spotykały nas dużo wcześniej. Nagle wszyscy spoważnieli. Nie wiem dlaczego, ale ten wyjazd do Paryża odciął od nas bliskość której teraz tak cholernie potrzebuję.
Czuję się za to wszystko odpowiedzialna i choćby nie wiem co doszukam się powodu tych wszystkich…toksycznych rozmów i udawanego zrozumienia.

**

Niebo powoli zaczęła przykrywać płachta ciemnych chmur przysypanych gwiazdami. Zmęczona usiadłam na łóżku, przeczesując opadające na moja twarz kasztanowe włosy. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
-Mogę ?- wychylił się zza drzwi Styles.
-A jak myślisz ?- szepnęłam i zatrzymałam wzrok na kieliszkach które wraz z sokiem przytargał za sobą. Usiadł wygodnie naprzeciwko mnie, spoglądając głęboko w oczy.
-Możesz powiedzieć co się stało ? Nie poznaje cie. Cały dzień ani razu nie spojrzałaś na mnie, ani na nikogo z nas. Trochę się przestraszyliśmy…a w szczególności ja- wyszeptał chwytając za moją zmarzniętą dłoń.
-Zwyczajnie się martwię.
-O kogo ?
-O was. O nas. O wszystko. Nie widzisz jak wiele się zmieniło ? Co się stało z Niallem i Janne ?! Cholera jasna, przecież jeśli tak dalej pójdzie, ona nie wytrzyma emocjonalnie i odejdzie- mówiłam tak jakby od paru dni na moich barkach spoczął wielki ciężar, którego właśnie się pozbyłam- Co do cholery z Louisem, który podobnie jak Liam nie bywa w domu ? Co do cholery z Perrie, która oczekuje od Zayna, ze choć na chwile oderwie się od pracy ? My się zmieniliśmy Styles. Zmieniliśmy się za bardzo.
-Posłuchaj, czasem tak bywa. Nie wszystko jest zawsze idealne i poukładane. Żyjemy w biegu i…
-I tym bardziej nie powinniśmy marnować czasu na tego typu drobnostki- szepnęłam jeszcze ciszej czując jak łzy powoli spływają po mojej twarzy- Zmęczyłam się tym wszystkim.
-Widzę i to mnie strasznie boli. Obiecuję, że wszystko niedługo zmieni się na lepsze. Wymyślimy wspólny wypad w jakieś ciche miejsce i przypomnimy sobie dawne czasy. Niektóre rzeczy się nie zmieniają…
-Jak na przykład ?- uniosłam głowę znając doskonalone odpowiedź Stylesa.
-Jak na przykład to że cie kocham i jesteś tylko moja- wyszeptał tajemniczo i przyciągną mnie do siebie. Złożył ciepły pocałunek na mojej szyi, kierując się w stronę ust. Wplątałam palce w jego bujne loki i odwzajemniłam pocałunek.

…I tak było co nocy. Co nocy brunet wymykał się do mnie, po czym tuż przed pobudką Ground wracał. Cały dzień udajemy obcych sobie ludzi, by potem wieczorem rozmawiać o wszystkim i o niczym.

Tą niezwykła chwilę przerwał nam Louis. Wparował do pokoju bez zapowiedzi, po czym znieruchomiał. Speszona odskoczyłam od chłopaka i nerwowo odgarnęłam włosy do tyłu.
-To nie tak jak myślisz…- zaczął Harry.
-Więc jak…?- wyszeptał ledwo słyszalnym głosem. Nagle zabrakło słów by opisać tą całą sytuację, by zacząć się tłumaczyć. Zawsze udawało nam się umknąć niezauważeni…- Ty, natychmiast do siebie, a ty- powiedział sucho wskazując na mnie palcem- kładź się spać. Musicie mieć siłę, żeby jutro wszystko mi wytłumaczyć- stałam jak wryta w ziemie, czując jak w środku zalewa mnie fala złości. Styles widząc, ze ‘nieproszony gość’ wyszedł, podbiegł szybko i złożył na moich ustach namiętny pocałunek- Styles !- krzykną ze schodów Lou, na co zrezygnowany Harry wyszedł zostawiając mnie ponownie samą.
-Cholera- zaklęłam i posłusznie ułożyłam się w łóżku.

Oczami Nialla.
Rano obudziły mnie głośne krzyki zza ściany. Zaspany przetarłem oczy rękawem bluzy i wstałem wsuwając na nogi kapcie. Wychodząc spojrzałem tylko na Janne, która jeszcze spała. Całą twarz przysłoniły jej czarne długie włosy, które co chwila odruchowo przez sen poprawiała. Wyglądała…tak uroczo. Miałem ochotę podejść i powiedzieć jak bardzo ją kocham. Tak bardzo mi jej brakuje. Jest tak blisko, a jednocześnie daleko. Wszystko niszczę. Jestem powodem naszych kłótni i nieporozumień…a przecież tak bardzo mi na niej zależy. Nie pozwolę jej odejść.
Kiedy się w końcu ocknąłem i przypomniałem co miałem zrobić, wyszedłem na korytarz kierując się do drzwi zza których wydobywały się krzyki. Zaspany uchyliłem je lekko. Na fotelu siedziała Alex, a po jej twarzy spływały łzy. Harry i Louis krzyczeli na siebie wymachując w powietrzu rękami jak małe dzieci.
-Cholera, wiecie która godzina ? Piąta. Albo się zamkniecie, albo wychodzicie z domu. Dajcie ludziom spać- powiedziałem na jedynym wdechu, wyciągając brunetkę z pokoju. Nie sądzę by chciała tam z nimi siedzieć. Jak zawsze próbowała udawać obojętną i silną, mimo że łzy ciurkiem spływały kolejno po jej twarzy opadając na ogromna błękitną koszulkę.

_______________________________________

TO SIĘ POROBIŁO, NIE MA CO.
Oczywiście, nie będę wiecznie wszystkiego psuła, wiec możecie być spokojni.
Faktycznie trochę krótki, ale tak wyjątkowo wyszło. Mam nadzieję że mnie nie zabijecie. NASTĘPNY POSTARAM SIĘ NAPISAĆ STRAAAAAAAAAASZNIE DŁUGI xx
*TAK NA MARGINESIE TO HAPI BERFSDEJ TU JU STYLES, MOJA KOCHANA SEKSOWNA DUPECZKO* (nie chciałam was wczoraj spamować, więc postanowiłam, ze napisze to pod rozdziałem).

Zapraszam : http://hellomynameisharrystylesbitch.blogspot.com/

*To zdjęcie...adhagkjhgajkhdghag...zabija
  • awatar I ♥ Holigans: Super aaa co dzieje się z Niallem i Janne ehh ;( Alex i Harry no no przyłapani .Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
  • awatar Back For You ;*: o jeju ;< biedna Alex ;< bardzo mi się podoba rozdział ;) czekam na kolejny ;* informuj mnie :)
  • awatar Never let me go♥: świetny ! czekam na więcej ... jak chcesz wbij ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
HEEEEEJ.
No więc imagin nie jest jedynie mojego autorstwa. Napisałam go razem z moją przyjaciółką @turutu543. JEŚLI WAM SIĘ SPODOBA TO ZAPRASZAMY NA NASZEGO NOWEGO BLOGA (http://hellomynameisharrystylesbitch.blogspot.com) GDZIE BĘDZIEMY DODAWAĆ WSPÓLNIE NAPISANE IMAGINY *od razu mówię, ze dopiero zaczynamy*.


*imagin dość długi, wiec będziecie musieli RIPLEJOWAĆ xd*

Siedziałaś bez celu wpatrując się w bruneta leżącego obok ciebie. Jeszcze spał. Bujne loki opadały na jego twarz, co chwila pod wpływem oddechu unosząc się w powietrzu. Zaśmiałaś się cicho i przejechałaś palcem po jego policzku.
Po twoim dotyku, jego ciało drgnęło, a piękne zielone oczy, zdawały się patrzeć prosto w twoje. To była dosyć niezręczna sytuacja, dlatego w mgnieniu oka zmieniłaś temat.
- Wiesz, podobno ma być dzisiaj świetna pogoda ! Może pojedziemy nad jezioro?- brunet zachowywał się jakby nie słyszał twoich słów, wciąż wpatrywał się w ciebie z niewielkim uśmiechem-Harry...?- chłopak zabawnie poruszył brwiami i przyciągną cie do siebie. Zanim się obejrzałaś leżał tuż nad tobą. Złożył delikatny pocałunek na twojej szyi kierując się do twoich ust. Zachichotałaś cicho i nie protestowałaś. Zdawaliście się być coraz bardziej zachłanni. Niestety, waszą cudowną chwilę przerwał Niall, który od tak wszedł do waszego pokoju. Nie da opisać się jego miny w tamtym momencie, speszony wybiegł zostawiając po sobie tylko kubek.
Chciałaś wstać, ale Styles cie zatrzymał. Ponownie musnęłaś jego usta i ruszyłaś w pogoni za przerażonym Niallem.
-NIGDY WIĘCEJ NIE WEJDĘ DO WASZEGO POKOJU BEZ PUKANIA- krzyknął wpychając do buzi kolejną porcję słodyczy.
-Dobrze Niall ! Może to nauczy cie pukania DO DRZWI ?! - krzyknęłaś nie mogąc opanować śmiechu.
-Może to nauczy was, że nie robi się tego ze świadomością, że ktoś jest W DOMU ! - odkrzyknął blondyn.
-CZEGO !? Ogarnij się Blondasie !- krzyknęłaś przytulając Nialla i całując go w policzek- OBIECUJĘ CI, ŻE NASTĘPNYM RAZEM ZOSTANIESZ ZAPROSZONY ! - wyszczerzyłaś się i zabrałaś mu ugryzioną kanapkę.

Dzień zapowiadał się dość 'ciekawie'. Chłopcy rozproszyli się po całym Londynie, a ty ,Harry i Niall zostaliście sami.
-Może w końcu wyjdziemy do ludzi ?-szepnęłaś znudzona, jednak nie otrzymałaś odpowiedzi. Styles posadził cie na blacie, głęboko spoglądając w oczy- Mam pomysł…może w ramach rewanżu pojedziemy z Niallem do Nando's?
-Hahaha ! Biedny cały zbladł ! NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ O JEGO MINIE ! - powiedziałaś przytulając się do Harrego. Zaczął się śmiać i odrywając cię od siebie, ponownie namiętnie całować. W tym momencie wszedł Niall. Zakłopotany, gdy tylko was zobaczył mrukną pod nosem coś w stylu - Aaaa, zostawiłem to na górze ! - i wbiegł po schodach.
-NIALLLLL ! - wrzasnął Harry.
-NIC NIE WIDZIAŁEM ! PRZYSIĘGAM ! - powiedział drżącym głosem.
-Spokojnie, przyjacielu ! PODEJDŹ !- po tych słowach nie mogłaś opanować śmiechu, łzy same spływały po twojej twarzy.
-Może przejedziesz się z nami do Nando's ? EWENTUALNIE NA BASEN !
-BYŁO TAK OD RAZU-uradowany chwycił za telefon i wypchną was za drzwi. Nie było tak daleko, więc przeszliście się na piechotę.

***

W pewnym momencie ktoś zagrodził wam drogę. Przez rażące cie słońce nie byłaś pewna kim jest osoba o tak szczupłej sylwetce, jednak kiedy przysłoniłaś oczy zobaczyłaś blond włosy i czerwone usta. Nie trudno było się domyślić, że nie był to nikt inny jak Taylor Swift. Nie byłaś zła. Wiedziałaś, że to dawny błąd Harrego, więc jedno spotkanie, na pewno nie zmieni waszej relacji. Dziewczyna podbiegła do Stylesa i wprost rzuciła się mu na szyję. Ty stałaś obok w towarzystwie Nialla i przyglądałaś się całej sytuacji.
-HARRY ?! Kochanie, jak dawno cię nie widziałam ! - krzyknęła i niewinnie zarzuciła swoimi włosami.
-TAYLOR ?! Hahaha, kope lat ! - uśmiechną się szeroko, po czym zaczął pogawędkę przepełnioną czułymi słowami i komplementami.
Tak...Było ci smutno, twój ukochany zapomniał o tobie. O tym, że nadal stoisz przy nich i wpatrujesz się idiotycznie w ich wspólną rozmowę. Poczułaś jak drżą ci wargi, jak bardzo walczysz z tym aby nie uronić łzy, nie chciałaś okazywać słabości, dlatego czując jak twoje oczy moknął, odwróciłaś się i zaczęłaś iść w stronę domu. Miałaś nadzieję, że Harry zaraz podbiegnie i składając czuły pocałunek na twoich ustach przeprosi za całą głupią sytuację. Nagle poczułaś szarpnięcie, odwróciłaś się i mocno wtuliłaś w chłopaka, którym miał być Harry, jednak okazał się nim Niall. Wiedziałaś, że to nie Styles, ale nie wyrywałaś się z objęcia.
-Co się stało ? Chodzi o Taylor ?
-Nie…Chodzi o Harrego, nie wiedziałam, że może mnie tak ignorować i zachowywać się jak...- w tym momencie nie dałaś rady nic wykrztusić, płakałaś tak mocno, że zasnęłaś w parku...na kolanach blondyna...

***

Rano obudziłaś się w swoim łóżku. Drżącą dłonią przejechałaś po policzku i otarłaś rozmazany całkowicie makijaż. Zdziwił cie fakt, że Styles nie leży obok, czekając tylko aż przebudzisz się ze snu. Zdenerwowana chwyciłaś za telefon który ciągle wydawał dźwięki przychodzących wiadomości.
Z nadzieją, że na wyświetlaczu zobaczysz swoje zdjęcie w objęciach Harrego, zobaczyłaś wiadomości od fanów...Tak twoich fanów. Byłaś pewna, że jak zwykle piszą, o tym jaka jesteś wspaniała i niesamowita, jednak nie dotyczyły ciebie. Tak jak chciałaś, zobaczyłaś Stylesa, i go ujrzałaś, ale nie w swoich objęciach, w objęciach Taylor...W tym momencie zgięłaś się w pół, dopadł cie ogromny ból, nie mogłaś się ruszać. Twoja poduszka była cała mokra od łez, a twoje życie zmieniło się w jedno wielkie- NIC. Nie potrafiłaś na to patrzeć, dlatego rzucając telefonem o ścianę, postanowiłaś pójść i wygarnąć WSZYSTKO 'swojej miłości'. Zadzwoniłaś (drugim telefonem) po Nialla, który wówczas był twoim jedynym oparciem. Z piskiem opon podjechał pod twój dom i wpadł z przestraszoną miną. Mocno cie przytulił, i mówił coś w stylu- wszystko będzie dobrze- jednak ty wiedziałaś, że nie będzie...Szybko narzuciłaś na siebie cokolwiek i po mimo tego, że Niall powstrzymywał cie od spotkania z Harrym, nie dawałaś za wygraną i zmusiłaś go aby cie tam zawiózł.

Po upływie 20 min. byliście na miejscu, tuż pod domem Harrego. Gwałtownie wysiadłaś z samochodu po czym w gniewie zapukałaś w drewniane drzwi. Nie wierzyłaś własnym oczom, stanęła przed tobą Taylor...Na chwile odebrało ci mowę. Stałyście w drzwiach bez słowa po czym pojawił się Harry, bez koszulki i z potarganymi włosami.
-O mój Boże ! {T.I}- krzyknął. Próbował coś tłumaczyć, jednak ty bez żadnej reakcji stałaś przed nim ze łzami w oczach- Słyszysz mnie ?-zapytał zakłopotany.
-A więc...Życzę szczęścia...- powiedziałaś cicho i odbiegłaś płacząc. Słyszałaś jego krzyki, przeprosiny, jednak nie pobiegł za tobą, nie próbował cie odzyskać. Dla ciebie wszystko było już jasne- to była wielka pomyłka...

***

Od dwóch dni nie jesz, nie pijesz, nie wychodzisz z łóżka wypchanego po brzegi zużytymi chusteczkami. Styles przychodzi, wali w drzwi z nadzieją ze za którymś razem otworzysz. Nie możesz uwierzyć, że z taką łatwością o tobie zapomniał. Byłaś tylko kolejnym breloczkiem, do niekończącej się kolekcji.
Stał pod twoimi drzwiami przez parę godzin, jednak ciebie nie obchodziło to ani trochę. Nagle dostałaś sms-a, jednak na wyświetlaczu nie pojawił się Harry, ale Zayn. Napisał, że mu przykro, że wszystko będzie dobrze i że powinnaś wybaczyć Harremu- wszyscy (z wyjątkiem Nialla)- pisali, abyś go zrozumiała. Nie chciałaś na to patrzeć.

W telewizji leciały same romansidła - gorący romans, zdrada, przebaczenie - rutyna. Szkoda, że nie sprawdza się w rzeczywistości. Po chwili zadzwonił Niall, mówiąc, że zaraz u ciebie będzie. Uśmiechnęłaś się sama do siebie, bo inni chłopcy walczyli jedynie o przebaczenie Harremu. Niestety, ale to nie takie proste...
Nagle siedząc przykryta czterema kocami usłyszałaś krzyki na zewnątrz. Na początku myślałaś, że to para pod sklepowych meneli toczy wojnę, o sprawy przechodzące ludzkie pojęcie, jednak głosy nie brzmiały jak oni, brzmiały jak...Harry i Niall. Przez małą szybkę zobaczyłaś szturchających się na wzajem chłopców, którzy krzyczeli, wypominając sobie wszystkie żenujące sytuacje i niepowodzenia. Pomimo twojej złości na Harrego postanowiłaś zainterweniować.
-Możecie mi wytłumaczyć co się tu dzieje ?!- na twój widok stanęli jak wryci w ziemię .Styles zmęczony tym wszystkim patrzył na twoje drżące wargi. Mimo, że miałaś ochotę podbiec i zatopić się w jego ciele, nie zrobiłaś tego. Długą i uciążliwą ciszę przerwał Niall, który podbiegł do ciebie i chwycił za rękę.
-A więc wy...- spytał zakłopotany Harry.
-Nie, nie...- zaczął Niall.
- Tak, jesteśmy razem- długo myślałaś nad tym co powiedzieć, jednak w tym momencie nie miałaś ochoty na niego patrzeć, a to było jedyne rozwiązanie...
-{T.I} Kocham Cię rozumiesz ?! Jesteś dla mnie najważniejsza, nie dam rady, bez ciebie, twojej bliskości...
- Jakoś nie przeszkadzało ci to kiedy obściskiwałeś się z Taylor !
- To była chwila słabości....
- Jesteś obrzydliwy, czy nie wystarcza ci to, że teraz jestem szczęśliwa z Niallem ?
-Nie wierzę ci ! To nie możliwe. Wiem, że o mnie myślisz i nadal mnie kochasz.
Pomimo tego, że Styles miał racje chciałaś pokazać mu jak bardzo się myli i to co czułaś przez 'pomyłkę' z Taylor.
Stanęłaś na palcach, zbliżyłaś się do Nialla i delikatnie pocałowałaś w usta. Chłopak był zaskoczony, ale nie protestował. W tym samym momencie Harry wsiadł do auta, głośno trzasnął drzwiami i odjechał. Przez lekko przyciemnione szyby widać było tylko jak wyciera oczy. Było ci bardzo przykro, ale nie miałaś wyboru.
- Przepraszam, to oczywiście brednie ! My ? Razem ?
- Taaaaaa ! No pewnie ! Dobre, prawda ?- uśmiechnął się po czym spuścił wzrok- Ja już chyba muszę jechać !
- Nie wejdziesz na kawę ?- zapytałaś zdziwiona.
- Przepraszam- wsiadł i odjechał.
Weszłaś do domu i opierając się o ścianę, zjechałaś na podłogę. Nagle poczułaś lekkie ukucie w brzuchu.
-Jestem idiotką...- krzyknęłaś i schowałaś twarz w dłonie. Zraniłaś jednocześnie dwie bliskie ci osoby. W życiu nie pomyślałabyś, ze Niall...
Wszystko powoli zamienia się w jeden długi horror. Masz dość patrzenia na siebie i na ludzi, za których wcześniej byłaś w stanie oddać nawet własne życie. Co masz teraz zrobić ?! Rzucić się z mostu ?! Niby kusząca propozycja, jednak to w dalszym ciągu nie rozwiąże twoich problemów.
Pod wpływem nerwów zrobiłaś coś, czego teraz żałujesz i żałować będziesz już chyba do końca życia. Nic nie rozumiesz. Wszystkie twoje myśli zamieniają się w labirynt...a ty ? Stoisz w jednym miejscu, nie wiedząc w którą stronę masz ruszyć. Mimo, że Styles tak cholernie cie skrzywdził...miał rację. Nadal nie możesz bez niego żyć...Nadal go kochasz. A co jeśli faktycznie to była zwykła chwila słabości ? Wszyscy popełniamy błędy...NAWET JEŚLI TY POPEŁNIASZ ICH ZA WIELE.
Nie wiesz co robisz, ale chyba innego wyjścia nie masz. Zarzucasz na siebie kurtkę i otwierasz drzwi. Zanim uchyliłaś je do końca, ktoś rzucił się na ciebie namiętnie całując. Wszędzie go poznasz. Zatopiłaś dłonie w jego gęstych kasztanowych włosach, całkowicie oddając się w ręce 'nieznajomego'.
-To nie możliwe, żebyś go kochała. Jesteś tylko moja i nie pozwolę, by ktokolwiek mi cie zabrał- szepną dławiąc się łzami. Chwyciłaś jego twarz w dłonie i głęboko spojrzałaś w zielone oczy- Nie wiem jak ona to zrobiła, ale to był tylko nie znaczący nic urywek czasu. Wiem, ze straciłaś do mnie zaufanie, ale ja...- przerwałaś mu kolejnym namiętnym, pełnym tęsknoty pocałunkiem.
Co teraz z Niallem...? Prędzej czy później będziesz musiała z nim porozmawiać. Rozumiesz, ze bardzo go skrzywdziłaś. Rozumiesz, że jego uczucia są bardzo ważne...jednak twoje serce należy jedynie do Harrego.
Może na tym właśnie polega miłość...? Na tym, ze jeśli się kogoś naprawdę kocha...nic nie jest stanie stać się przeszkodą ? Być może, jednak nie to jest teraz najważniejsze. Liczy się tylko to, że znowu jesteś tak blisko osoby, która wciąż zaskakuje cie swoją bezgraniczna miłością do ciebie.
  • awatar I ♥ Holigans: Ahhh super,super,super nie no nieda się tego opisać jest wspaniałe . Kiedy kolejny rozdział i co z Alex i Harry'm ??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam do was bardzo ważne pytanie.
Które opowiadanie podoba wam się bardziej ?
1 vs. 2 ?


http://cause-i-can-love-you-more-thaan-this.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Oczami Alex.
Tego właśnie się spodziewałam. Stoję od godziny w niekończącej się kolejce, co chwila walcząc by mnie z niej nie wypchnięto.
-Mówiłam żeby zebrać się wcześniej, ALE PO CO ?! OSIEM GODZIN W TĄ CZY WE WTĄ NIE ZROBI NAM RÓŻNICY, prawda ?!- krzyknęłam podenerwowana.
-Nie moja wina ! Zgubiłem w hotelu połowę swoich rzeczy !- odpowiedział ze smutkiem na twarzy Liam.
-I oczywiście musiałeś ich szukać piętnaście minut przed wyjazdem !- utkwiłam tu na dobre. Nie jadłam nic od wczorajszego popołudnia, a na dodatek Styles wciąż próbuje zwrócić na siebie moją uwagę. Wczoraj przepłakałam chyba całą noc. Cały czas odtwarzałam sobie słowa Stylesa. Czułam się jak idiotka…jak skończona idiotka. Obiecałam sobie, ze ostatni raz dałam się w to wszystko wplątać. NIGDY WIĘCEJ.
-Chodźcie, cudem udało mi się dotrzeć na początek kolejki. Wszystko załatwiłem- krzyknął Paul machając do nas rękoma. Ucieszeni jak małe dzieci, rozpychając innych na boki, biegliśmy do mężczyzny, który wymachiwał w powietrzu biletami.

**

(jak się skończy to RIPLEJ RIPLEJ xd)

Usiadłam zaraz przed Stylesem i ułożyłam a pustym obok miejscu torebkę. Wyciągnęłam z niej telefon i spojrzałam na migający ekran.
„Porozmawiajmy- Styles x”- obojętnie umieściłam go w kieszeni i wyjrzałam przez malutkie okienko obok. Poinformowano nas, że startujemy. Zamknęłam ze strachu oczy odliczając do dziesięciu.
-Taka duża i nadal boi się latać ?- zdziwiona popatrzyłam na starszego mężczyznę, który widocznie zwracał się do mnie.
-Można tak powiedzieć- uśmiechnęłam się i wskazałam puste miejsce obok.
-Wybacz, ze tak bez zapowiedzi się dosiadam. Nie martw się, nie będę cie podrywać- wybuchłam śmiechem i spojrzałam pytająco na równie rozbawionego mężczyznę- Widzisz tamtą kobietę ?- wskazał po kryjomu na kobietę o bujnych siwych lokach- To moja żona. Pokłóciliśmy się na wyjeździe i nie chce na mnie patrzeć- odparł z rezygnacją.
-Potrzymać pana za rękę ?- powiedziałam żartobliwie, jednak jemu nie było do śmiechu- Niech się pan nie martwi, jeśli kocha…wróci.
-Kto by pomyślał, że będę zwierzał się takiej…
-Małolacie ? Spokojnie…Wiem o co chodzi.
-A twój chłopak ?
-Nie mam chłopaka- odpowiedziałam sucho.
-Jasne, może jestem stary i poruszam się za pomocą laski, ale swoje wiem. Ten chłopaczek siedzący za tobą…chyba się znacie…wręcz bardzo dobrze- poruszył dziwacznie brwiami, na co ja roześmiałam się jeszcze głośniej.
-Zabawne, ale tu się pan myli. Owszem znamy się, ale poza tym NIC więcej.
-To dlatego masz go na tapecie…?
-Co…?! Jak pan…?!
-Mówiłem, jestem stary, ale swoje wiem.
-Po prostu zapomniałam zmienić.
-Z pewnością- poklepał mnie po kolanie i układając wygodnie głowę na oparciu zasną. Popatrzyłam na niego uśmiechnięta i udałam się w stronę łazienki. Obmyłam twarz zimną wodą, nachylając się nad zlewem. Nagle usłyszałam jak jakaś dziewczyna z piskiem wybiega z pomieszczenia. Otarłam twarz i zobaczyłam w odbiciu lustrzanym Stylesa.
-To damska toaleta.
-Nie wyjdę stąd póki nie porozmawiamy.
-W takim razie ja wyjdę- otworzyłam drzwi, ale chłopak szybko wciągną mnie ponownie do środka- Nie mamy o czym rozmawiać, Chyba wszystko jest łatwe i proste. Ty wracasz do swojego życia, a ja do swojego. Mam ci to przeliterować, czy czego ode mnie oczekujesz ?
-Kim jest ten starszy mężczyzna, który cie tak podrywa ?
-Mój nowy chłopak, problem ?
-Posłuchaj, ja po prostu chce wszystko naprawić.
-Oczekujesz ze rzucę ci się w ramiona ?- zaśmiałam się ironicznie i spojrzałam na niego pytająco.
-W takim razie ja to zrobię- chwytając mnie w pasie, przyciągną do siebie i złożył na ustach namiętny pocałunek. Odwzajemniłam go i zatopiłam dłonie w bujnych lokach chłopaka.
-Boże, co ja robie ?!- krzyknęłam odsuwając się od niego.
-To- zbliżył się i spoglądając głęboko w oczy, ponowił pocałunek. Rozpuścił moje związane w koka włosy, które powoli opadły na nasze barki. Uniósł mnie do góry i usadził na umywalce.
-Jesteś głupi- powiedziałam odgarniając do tyłu potargane włosy.
-Ty bardziej- uśmiechną się ukazując szereg białych zębów- Powinniśmy spróbować…no wiesz…
-A co z Ell ? Masz dziewczynę.
-Niczego się nie dowie. Przepraszam, ale po prostu nie wiem co mam zrobić z tym że cie…no wiesz…no kocham- powiedział skrępowany opuszczając głowę. Chwyciłam jego twarz w dłonie i unosząc na wysokość swojej wyszeptałam ;
-Mam podobny problem- mocno wtulił się we mnie wplatając swoje dłonie w moje.

**

Zarumieniona wyszłam z łazienki, a zaraz za mną Styles poprawiający swoją koszulę. Staruszek siedzący wciąż na swoim miejscu spojrzał na mnie podejrzliwie.
-Mówiłem- uśmiechnęłam się jedynie i wyjrzałam przez okienko za którym robiło się coraz ciemniej.
-Nie wiem o czym pan mówi.
-Wybacz, ale nie wierzę, żeby te rumieńce wzięły się od poparzenia gorącą wodą- zaśmiałam się pod nosem i opierając głowę o szybę, zasnęłam.

_____________________________________

Ale się wczułam. Mam wrażenie że chyba za bardzo xd
Słuchajcie kochani, chciałam wam podziękować. Patrzcie tylko : jest już 8854 odwiedzin w zaledwie 249 dni. Dziękuje za te wszystkie miłe komentarze, za to że jesteście i czytacie.
Może moje opowiadanie nie jest idealne itp. ale mam za to najwspanialszych czytelników na całym świecie.
DZIĘKUJĘ.

Ubiór Alex : http://www.polyvore.com/goodbye_paris/set?id=70001243
  • awatar Gość: Oh, kurczę, jakie genialne. <3 Mam wrażenie że coś bd nie tak z tą Ellie. :D Czekam an CD z niecierpliwością. C:
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: Jesteś genialna :*
  • awatar black.ivy❤: uwielbiam <3 Harry&Alex nareszcie!!!! Mam nadzieję,że ta cała Ellie szybko zniknie. haha staruszek-spoko gośc. czekam na kolejny ! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Oczami Alex.
Z samego rana obudził mnie głośny dzwonek telefonu. Z trudem otworzyłam posklejane przez rozmazany makijaż powieki. Zdziwił mnie jednak fakt, że nie jestem w pokoju Harrego…a Nialla. Blondyn siedział na łóżku i przyglądał się z ciekawością na to co robię.
-Niall…?
-Niespodzianka. Przyjechała Ellie i Harry poprosił żebym zabrał cie do siebie. Chcą spędzić trochę czasu ‘sam na sam’- niesamowicie zaczynam ten dzień. Naprawdę byłam aż tak naiwna i uwierzyłam w to, że Stylesowi na mnie zależy ? Teraz równie dobrze mogłabym śmiać się ze swojej głupoty, należą mi się głośne brawa.
-W takim razie pójdę po swoje rzeczy.
-Teraz śpią.
-Jakoś to przeżyje- chłopak wybuchł śmiechem i odebrał dzwoniący po raz czwarty telefon.
Wbiegłam do łazienki i szybko zmazałam z siebie całe świństwo. Spojrzałam na sine nadal nadgarstki i otarłam łzy spływające po policzkach- Zaraz wracam- rzuciłam, wychodząc. Na holu panowała cisza. Faktycznie było dość wcześnie, poza tym po wczorajszej ‘imprezie’ dochodzić będą do siebie co najmniej trzy dni.
Nie pukając wparowałam do środka. Ellie spała, a Harry przyrządzał ‘romantyczne’ śniadanie dla dwojga…Takie, jakie zaoferował mi wczoraj. Wzięłam głęboki wdech i chwyciłam za walizkę. Co chwila biegałam po zakamarkach pokoju w poszukiwaniu swoich rzeczy, porozrzucanych dosłownie WSZĘDZIE. Kiedy Styles mnie zobaczył, szybko przyciągną do siebie i upewniając się że Ellie śpi, przytulił. Odepchnęłam go od siebie, zapinając do końca walizkę.
-Alex, wiesz jak to wygląda. Musiałem.
-Przecież nic nie mówię.
-Właśnie, nie odzywasz się ani słowem.
-Co mam powiedzieć ? Że jestem naiwna ? Styles, zdecyduj się. Wydawało mi się, że ten cały wyjazd cos dla ciebie znaczył. Myślałam, ze to co wydarzyło się między nami przez te dwa dni zbliżyły nas do siebie…Widocznie się myliłam- próbowałam wyjść, ale brunet mnie zatrzymał.
-Znaczy, nawet nie wiesz jak wiele.
-Tak wiele, że przez jedna dziewczynę wyrzucasz mnie z pokoju ? Tak wiele, że wczoraj ratując mi życie, dzisiaj zabawisz się w najlepsze z Ellie ? Widocznie znamy różne definicje tego słowa- chłopak ponownie próbował mnie zatrzymać, jednak tym razem byłam silniejsza. Nie oglądając się wyszłam z pokoju, trzaskając głośno drzwiami. Słysząc to, Niall przybiegł i obejmując mnie w pasie, zabrał ciężki bagaż.

Oczami Janne.
Od samego rana siedzę na parapecie, przyglądając się odpadającym powoli na ziemie płatkom śniegu. Znudzona przeczesałam włosy do tyłu i spojrzałam na jedną z fotografii chłopaków. Tak strasznie mi ich brakuje. Przez najbliższe 100 lat nie opuszczę ich na sekundę. Mimo, ze dzwonią, tęsknie za ich głupimi żarcikami i bałaganem który ogarniał cały dom.
Nagle niespodziewanie dostałam śnieżką w głowę. Przerażona odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam uśmiechniętego Josha. Uradowana rzuciłam mu się a szyje, nie zważając na uwaloną w śniegu kurtkę.
-Co ty tu robisz ?!
-Postanowiłem cie odwiedzić. Ubieraj się, pójdziemy trochę na dwór- szybko zarzuciłam na siebie płaszcz i wybiegłam na wielkie podwórze. Niespodziewanie, kolejny raz oberwałam w głowę. Cała czerwona odwróciłam się i rzuciłam ogromna kulą śniegu prosto w jego twarz.
-Nie żyjesz- śmiejąc się jak małe dziecko, zaczęłam uciekać przed Walkerem, który powoli zaczął mnie doganiać.
-Skończmy. Śnieg dotarł mi nawet tam, gdzie śnieg zwykle nie dociera- rozbawieni usiedliśmy na drewnianej, krzywej ławce przed domem- Opowiadaj. Słyszałam, że w końcu jesteś z dziewczyną dłużej niż tydzień. Brawo.
-Ha Ha Ha, uśmiałem się.
-Nie okłamuj mnie ! Alex wspominała…
-Marry. Ona…jest niesamowita. Czasem strasznie tęsknie za wami, za naszym wspólnym mieszkaniem…ale ona…
-TAK, TAK, JEST NIESAMOWITA.
-Właśnie. Spędzamy ze sobą sporo czasu, interesujemy się tym samym.
-Wow…Gadasz jak te dziewczyny z serialu.
-A ty jak zawsze skupiona ! A ty i Niall ?
-On…jest niesamowity. Czasem strasznie tęsknie za wami, za naszym wspólnym mieszkaniem…ale on…Spędzamy ze sobą sporo czasu, interesujemy się tym samym- powtórzyłam naśladując chłopaka. Wybuchliśmy głośnym śmiechem okładając się ponownie śniegiem.
-Wystarczy, chodźmy do domu. Nie czuje nóg, poza tym w dzisiejszym odcinku BEN MA OŚWIADCZYĆ SIĘ SELENIE- chłopak zarzucił ‘niewidzialną grzywką’ i naśladując moją radość, zaprosił do środka.


Oczami Alex.
Siedziałam w pokoju obżerając się słodyczami w towarzystwie chłopaków, którzy oglądali telewizje.
-Gdzie Styles ?- zapytał udając ciekawego Liam. Popatrzyłam na niego zła nasypując do miski kolejną porcję czekoladowych wafelków- Bardzo zdenerwowana ?
-Bardzo.
-Jutro wyjeżdżamy. Idziemy się zabawić ?- zapytał Louis na co ja zmierzyłam go surowym spojrzeniem.
-NAPRAWDĘ TOMLINSON ?! NAPRAWDĘ ?!- krzyknęłam.
-Spokojnie…
-Przepraszam- poczułam jak do oczu cisną mi się łzy. Szybko je otarłam i wpakowałam do buzi kolejną garstkę czekoladowych słodyczy. Chłopaki rzucili się na mnie mocno przytulając. Chciałam powiedzieć, ze nie mogę oddychać ale nawet na to nie starczyło mi powietrza.
-Możemy się dosiąść ? Głupie pytanie, kto by mnie nie chciał- do pokoju wparowała blondynka, ciągnąc za rękę uradowanego Stylesa. Kiedy mnie zobaczył, próbował cos powiedzieć, ale przerwała mu Ellie…całując go na naszych oczach. Louis chwycił mnie za dłoń i otarł spływającą po policzku łzę.
Styles usiadł i zabrał pilota. Znalazł jakiś horror i zostawił. Niall i Zayn piszczeli jak małe dzieci, wtulając się we mnie. Próbowałam udawać, ze bawię się świetnie, wiec także wtulałam się w chłopaków. Harry lekko zazdrosny zmienił kanał.
-Oglądaliśmy to- powiedziałam sucho.
-Chłopaki się boja i przeszkadzają ci w oglądaniu. Z reszta ja sam się boje…
-To przytul się do Ellie- chwyciłam za pilot i zmieniłam kanał na poprzedni. Zanim to zrobiłam Styles ponownie wyrwał pilota z moich objęć.
-Nie jesteś tutaj sama.
-Gratulacje, jakiś ty spostrzegawczy.
-Znowu zaczynasz ?!
-Zaczynasz CO ?!
-To. Niszczyć wszystko.
-Stary wyluzuj- uspokoił go Louis, ale brunet nie chciał wyhamować. Wrzeszczeliśmy na siebie nie zważając na to co mówią inni.
-Niszczyć wszystko ? Wybacz, ale wydaje mi się że ostatnio to TWOJE ulubione zajęcie.
-O, naprawdę ?! Idź do Chrisa, na pewno wysłucha twojej niezwykle interesującej historii. Później zaciągnie cie do łazienki ? Tyle, ze wtedy nie przybiegnę ci na ratunek- to był cios poniżej pasa. Próbowałam wyhamować łzy, jednak było już za późno.
-Nie musiałeś tego mówić- rzuciłam i wyszłam z pokoju. Styles wybiegł za mną i odwrócił w swoją stronę.
-Wiem, przepraszam, nie chciałem…Alex…- odepchnęłam go od siebie próbując iść dalej. Ponownie mnie zatrzymał.
-Cholera, dlaczego ty musisz wszystko niszczyć ?!- krzyknęłam dławiąc się łzami. Tym razem odpuścił.

________________________________

Wiecie co wam powiemmm...LUBIE WSZYSTKO PSUĆ.
  • awatar nando's™: to już każdy zauważył! -.- ELLIE KURWA WYPIERDALAJ PÓKI WRÓŻBITA MACIEJ DOBRY!
  • awatar тα z σкłα∂кι gαzєту «33: Dlaczego on to zrobił ?! Chce już następny < 3
  • awatar Gość: JAK ON MÓGŁ ?! Ja się normalnie popłakałam. :( Jeszcze ta piosenka.. Oh, brak mi słów. Mam nadzieję, że to wszystko się wyjaśni, proooooooooooooooooszę. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Oczami Alex.
Pokój przeszyły rażące promienie wschodzącego słońca. Uchyliłam lekko powieki i przewracając się na drugi bok, skupiłam uwagę na chłopaku śpiącym jak małe dziecko. Lekko otworzoną buzie przysłaniała tona loków, które pod wpływem oddechu chłopaka lekko unosiły się w powietrzu. Usiadłam wyprostowana, odgarniając włosy do tyłu. W powietrzu unosił się intensywny zapach kawy stojącej na podłodze obok łóżka. Swoją drogą panuje tu straszny syf. Plazma zniknęła pod stertą ubrań, tak samo jak podłoga. Mieszkamy tu zaledwie urywek dnia, a apartament zamienił się w wysypisko śmieci.
Chwyciłam za telefon, ciepłą bluzę Stylesa i po cichu wyszłam na hol. Korzystając z tego, ze w końcu jestem sama, postanowiłam zadzwonić do Janne. Przez cały lot, chłopaki darli się nad moim uchem i kłócili o najmniejsze błahostki. Z całego serca zazdrościłam przyjaciółce, że nie musiała tam przesiadywać. Rozsiadłam się wygodnie na skórzanej białej kanapie przed drzwiami do mieszkania i wybrałam numer.
-Alex ?! Miałaś do mnie wczoraj zadzwonić, umierałam ze strachu.
-Przepraszam. Zamienili nam pokoje i zwyczajnie zapomniałam.
-Niech zgadnę…Harry podzielił się z tobą swoim hojnym serduszkiem i przygarną do siebie ? Nawet nie odpowiadaj, to takie oczywiste- wybuchłam nagłym śmiechem, po czym przypomniałam sobie ze o tej godzinie ludzie jeszcze śpią.
-Jak tam ?
-Umieram z tęsknoty za wami. Leże przez cały dzień przed telewizorem oglądając w kółko te same programy.
-Też się za tobą stęskniliśmy (w szczególności Niall, który podczas podróży ciągle mówił tylko o tym jaka jesteś idealna). Właściwie dzielenie pokoju ze Stylesem nie jest takie złe…Skoro jesteśmy przy temacie- dzięki za piżamkę, urocza- powiedziałam z sarkazmem poprawiając włosy, które co chwila opadały na moją twarz.
-Wiedziałam, ze się WAM spodoba.
-Szczególnie Harremu, był pod wrażeniem.
-To prawda, sam sobie taką kupię- spojrzałam na stojącego w drzwiach bruneta, uśmiechającego się do mnie serdecznie- Wiesz która jest godzina ? Normalni ludzie jeszcze śpią…Ty też powinnaś- pożegnałam się z dziewczyną i weszłam w głąb mieszkania. Na łóżku stała wielka taca ze śniadaniem, a podłoga i telewizor wyglądały jak…podłoga i telewizor !
-Nie wierzę, ze sam to zrobiłeś.
-Nie wierzysz we mnie ? Pokojówka przecież nie weszła przez okno- oboje usiedliśmy na łóżku, zabierając się za gorące jeszcze tosty w plewie czekoladowej rozpływającej się po całym talerzu- Wiesz, próba zaczyna się dzisiaj dość wcześnie, co oznacza ze mamy cały dzień tylko dla siebie- dziwnie poruszył brwiami, wpychając do buzi kolejną porcje.
-Co sugerujesz ?
-Może poszlibyśmy na jakąś kolacje ? Poudajemy wychowanych i sztywnych, jak za dawnych czasów. Pamiętasz ?- uśmiechnęłam się jedynie i odwróciłam wzrok w przeciwną stronę.
-WSTAJEMY, NIE ŚPIMY- do pokoju wparował blondyn, uderzając łyżką w talerz. Zaraz za nim wbiegła reszta rzucając się na resztki śniadania.
-Idioci…Idioci wszędzie- podsumowałam i roześmiana wbiegłam do łazienki.

Oczami Harrego.
Cały dzień siedzimy w studiu ćwicząc ruch sceniczny i covery na najbliższy koncert w Londynie. Minęło już dobre sześć godzin, a my nie mieliśmy jeszcze żadnej przerwy. Jedyną osobą, która próbowała nas rozerwać była Alex siedząca za szybą. Wykrzywiała twarz na wszystkie możliwe sposoby, denerwując jedynie menadżera.
-Na dzisiaj koniec, pakujcie się i spać- podsumował starszy mężczyzna i wyprosił nas przed budynek, gdzie panowała już ciemna noc.
-Co powiecie na to, żeby trochę się zabawić ?
-Tak właściwie, mieliśmy inne plany na ten wieczór- powiedziałem z rezygnacja i chwyciłem za dłoń dziewczyny.
-Nie przesadzaj Styles, macie na to całą noc. Chodźcie, zabawimy się- krzykną Louis prowadząc nas w stronę wielkich czarnych drzwi.

**

Jest tu strasznie tłoczno. Głośna muzyka dudni mi w uszach, a po nogach co chwila depczą wstawieni kolesie. Pierwszy raz w życiu wolałbym się znaleźć w domu, niż w klubie pełnym dziewczyn.
Zajęliśmy stolik pod ścianą i zamówiliśmy parę drinków. Szczególnie w najlepsze bawili się Niall, Alex i Louis. Ja nie piłem zbyt dużo, w końcu ktoś musi ich wszystkich doprowadzić do hotelu.
-Może byś już wyhamowała ?- zapytałem zatroskany brunetki, która śmiałą się najgłośniej jak tylko mogła.
-Jutro- zdenerwowany nabrałem powietrza i schowałem twarz w dłonie- Ide do toalety, niedobrze mi.
-Pomóc ci ?
-Wczoraj, nie jutro Harry- otwartą dłonią uderzyłem w czoło i patrzyłem na dziewczynę która powoli znika w tłumie ludzi.

**

Długo nie wraca. Minęło już jakieś piętnaście minut, a Alex nie dała znaku życia. Popatrzyłem tylko na pijanych doszczętnie przyjaciół i ruszyłem pod damska toaletę.
-Widziałaś może brunetkę z włosami związanymi w koka i w szarej, ogromnej bluzie ?- zapytałem jakiejś blondynki stojącej przy drzwiach.
-Weszła do toalety, a zaraz za nią jakiś brunet. Zamkną drzwi na klucz i od dziesięciu minut nie wychodzą.
-Co ?!
-Wydawało nam się, ze wołała o pomoc ale za cholere nie da się wejść do środka- przerażony zacząłem walić w drzwi i wołać Alex, ale żadnej odpowiedzi nie otrzymałem.
-Zawołaj ochronę- krzyknąłem do nieznajomej, nie przestając szarpać za klamkę. Przyłożyłem ucho do drzwi i usłyszałem jak przerażona dziewczyna mnie nawołuje. Do oczu zaczęły napływać mi łzy. Nie mogłem zrobić NIC- Cholera !- zakląłem i ponownie próbowałem dobić się do środka.
Niedługo potem przybiegli wysocy faceci w czarnych mundurach, próbując zrobić to co ja. Za każdym razem kończyło się tym samym, więc przyjść musiał właściciel lokalu z kluczami. Kiedy w końcu drzwi otworzyły się, zamarłem. W środku stał jakiś facet przyciskając płaczącą do ściany brunetkę. Mocno trzymał za jej nadgarstki, które zaczęły robić się sine.
Podbiegłem do chłopaka i skierowałem pięść prosto w stronę jego twarzy. Nieprzytomny upadł na ziemię, a resztą zajęli się ochroniarze. Walker cała się trzęsła, zasłaniała długimi rękawami bluzy sine nadgarstki, a po twarzy spływały tony łez rozmazujący makijaż. Szybko przyciągnąłem ją do siebie i pogładziłem po włosach. Czułem jak szybko bije jej serce i jak łzy powoli kapią na moją koszulkę. Nie ukrywam, ze sam jestem przerażony. Umierałem ze strachu, obwiniając się za to ze nie potrafię nic zrobić. Kątem oka spojrzałem na bydlaka, którym był nie kto inny jak Chris. Miałem ochotę odsunąć od siebie dziewczynę i jeszcze sprezentować mu parę ciosów, ale jest nieprzytomny i nie czułby takiego bólu jaki chciałbym mu zadać. Uniosłem brunetkę na ręce i wyniosłem z toalety. W klubie panowała cisza, a ludzie wpatrywali się we mnie i drżącą na rękach Alex. Chłopaki nie wtajemniczeni w sytuację, chwiejnym krokiem śmiejąc się ruszyli za mną.

______________________________

Dramatycznie się zrobiło xd
Wypadki, gwałciciele, boje sie co dalej xd

Ubiór Alex : http://www.polyvore.com/geek_harry/set?id=68617228
  • awatar nando's™: *w*
  • awatar Gość: zacne..
  • awatar Gość: Teraz ja też się boję co będzie dalej. O.O Ale ciekawość mnie zżera, więc szybko pisz nexta. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›